Nareszcie nadszedł dzień Twoich urodzin! Namalowane przez Ciebie zaproszenia owinięte wstążką otrzymali już wszystkie koleżanki i koledzy ze szkoły miesiąc wcześniej. Sukienka w kolorowe groszki już wisi w szafie, cały dom przybrany serpentynami, a na stołach rurki z nadzieniem, czekoladowe cukierki z galaretką, delicje i oczywiście chrupki paprykowe. Przy każdym talerzyku stoi plastikowy kieliszek na chłodzącego się w zamrażarce szampana Picollo oraz kolorowa czapeczka na głowę. Rodzice zamówili w cukierni tort w kształcie motylka, który pojadą odebrać punkt czternasta, aby ze wszystkim zdążyć przed pojawieniem się pierwszych gości. Tak tak, dziewiąte urodziny to nie lada wydarzenie w życiu każdego dziecka, już niedługo przestaniesz chodzić na zajęcia ,,nauczanie zintegrowane", a zaczną się poważne przedmioty jak przyroda czy historia. Nie możesz się już tego doczekać, będziesz już prawie dorosły! Wtedy tornister z Myszką Miki schowasz głęboko do szafy i kupisz pierwszy, modny plecak, tenisówki z gumową podeszwą zamienisz na pierwsze prawdziwe adidasy z firmową ,,łyżwą" na boku buta, a szminka do ust nie będzie już wyłącznie ochronnym balsamem o pomarańczowym smaku, lecz różową pomadką z brokatem. Nie możesz się doczekać i przestępujesz z nogi na nogę czatując pod drzwiami nasłuchując kroków. Wreszcie jednak pojawiają się pierwsi goście i zaczyna się prawdziwa zabawa! Wszystkie dziewczynki odświętnie ubrane w swoje najlepsze sukienki z falbankami, ze wstążkami wplecionymi we włosy, a panowie w białych koszulach i barwnych - najczęściej wściekle pomarańczowych muchach pod szyją. Meble w salonie poodsuwane zostały pod ściany, aby przygotować parkiet do ,,Smurfnych hitów" i możliwości zagrania w ,,ciuciubabkę" czy ,,ciepło-zimno". Po kilku godzinach zabawy przychodzi jednak czas na to co najprzyjemniejsze: prezenty! Poza nową lalką, puzzlami i ,,chińczykiem" dostajesz to, co otrzymuje absolutnie każdy i to w ilości co najnajmniej sztuk pięć... swój pierwszy pamiętnik. Najlepiej jeżeli jest z piękną różową, futerkową okładką, koniecznie z małą kłódeczką na kluczyk i długopisem w kształcie motylka do pary. Tutaj trochę prywaty - ja dokładnie taki dostałam i mam go po dziś dzień. Dziękuję Szymon! Pamiętam, że to od Ciebie, a nawet mam zdjęcie zrobione starym aparatem na kliszę, na dowód, gdy mi go wręczałeś podając uroczyście dłoń - ach od dzieciństwa prawdziwy gentleman! :D Jeszcze tego samego dnia z wypiekami na policzkach po całodniowych atrakcjach nie mogąc zasnąć z przejęcia otwierasz magiczny notes i dokonujesz pierwszego wpisu:
PIĄTEK, GODZINA 20:18. ,,Drogi pamiętniku...".
W Pierwszym wpisie opisujesz całą zabawę, ze wszystkimi detalami. Kolejne wpisy natomiast zawierają już informację, że bawiłaś się z Zosią w bibliotekę, na lekcji dostałaś celujący z uśmiechniętą buźką, a na sprzątaniu świata zebraliście dziesięć worków śmieci. W kolejnych latach zaczyna się poważniej: ,,Adam z 6b na mnie spogląda w kolejce do szkolnego sklepiku, nie wiem o co mu chodzi. Lubi jednak ketchupowe Maczugi jak ja, mamy tyle wspólnego!". Piszesz też o zakupach z Agnieszką, kiedy dokonuje się w Twym życiu moment przełomowy i kupujesz swój pierwszy biustonosz. Z czasem wpisy stają się jeszcze bardziej szczere, opisujesz kłótnie rodziców usłyszaną przez ściany, strach przed przyszłością gdy nie wiesz co dalej czy rozczarowanie długoletnim związkiem. Wszystko zamknięte w kolorowym notesie... jednak czy na pewno?
XXI wiek
Włączasz internetowe okno i w ciągu minuty jesteś zasypany lawiną wiadomości. Ania zmieniła ,,zajęty" na ,,wolny" na Facebooku. Pod informacją już siedemdziesiąt komentarzy, wszystkie o jednej treści: ,,CO?!" ,,Jak to się stało?!" ,,Nie wy!", a pod nimi tłumaczenie się koleżanki o powodach rozstania. Przyczyna - znalezione zdjęcia na stronie internetowej klubu partnera z blond kociakiem w obcisłej mini na którym ich bliska odległość nie wynika raczej z próby wyciągnięcia pannie rzęsy z oka. I zaczyna się wylewanie pomyj... Że świnia, że jak on tak mógł. Komentarze ciągną się i ciągną, aż dochodzi do ich trzycyfrowej liczby. Ania czuje się lepiej, bo wszyscy stają po jej stronie jednocześnie darząc złowrogimi epitetami niewiernego kochanka. Publiczne upokorzenie - cel osiągnięty.
Tylko... po co?
Kasia z kolei przechodzi ciężkie chwile. Spotkała ją największa tragedia - choroba w rodzinie. Zamiast jednak wejść się do szpitala, by wpierać bliskich w tym nieszczęściu, staje przed budynkiem, włącza Internet w telefonie i dokonuje zdjęcia budynku i opatula je hashtagami: #szpital #smutno #życiejesttakiekrótkie. Wszyscy oczywiście przerażeni komentują wpis próbując dociekać o co chodzi, a Kasia kolejną godzinę zamiast przy łóżku, siedzi na ławce i opisuje całą historię choroby ze wszelkimi detalami i szczegółami dotyczącymi ostatnich badań i rokowań.
Tylko... po co?
Tomek był wczoraj na imprezie gdzie jednym słowem: działo się. Domówka bardzo udana, szkody wycenione na 200 złotych nie licząc mandatu od funkcjonariuszy policji za zakłócanie nocnej ciszy. Ilości przelanych trunków można przeliczać nie na butelki lecz całe baseny. Hańbiące zdjęcia leżących na podłodze, którzy bawili się nazbyt dobrze już z samego rana pojawiają się ku uciesze oglądających. To jednak nie wszystko, pod nimi dokładne informacje: kto z kim całował się po kryjomu za stojakiem na płaszcze, kto zaliczył wizytę w łazience nie mam tu jednak na myśli chęci poprawienia makijażu, a spowodowaną zbyt częstym wyciąganiem dłoni po szklane naczynie z napisem ,,na drugą nóżkę". Wszystko opisane z dokładnością sporządzanego protokołu podczas rozprawy sądowej.
Tylko... po co?
Nie wspomnę już o wpisach treści: ,,W: dom. Je: zupę pomidorową z makaronem". Prawdopodobnie niedługo portale stworzą już specjalne skróty klawiszowe, aby nie było potrzeby wpisywania tego ręcznie. Ogromną popularnością bowiem cieszy się opcja dokonania wpisu z odpowiedzią na: ,,Jak się czujesz?" Gdzie możesz wybrać odpowiednią minkę sugerującą, czy jesteś ,,w błogim nastroju", czujesz się ,,bez siły" czy jesteś może ,,gotowy do działania". Możesz też wybrać opcje zupełnie nietypowe jak: ,,nakręcona" ,,sexi" czy ,,zimno mi".
Tylko... po co?
Notatnik w którym zapisywałeś z dbałością każdą literkę, wklejałeś pocztówki z wakacji czy papierki po ulubionych cukierkach zmieniony zostały w Pamiętnik internetowy, gdzie ilość torpedujących zewsząd informacji zapełnia tę niekończącą się próżnie.
Skąd w nas pojawiła się potrzeba dzielenia się wszelkimi informacjami z naszego życia? Nie tylko tymi zwyczajnymi dotyczącymi codziennych czynności, ale i tymi prywatnymi, które powinny być niedostępne dla wzroku obcych ludzi. Fakt iż obecnie komunikować możemy się o dowolnej porze dnia, nocy i we wszelkich miejscach nawet na szczycie góry w Afrykańskiej wiosce spowodowała, że obdarci zostaliśmy z wszelkiej prywatności choć najczęściej... sami się na to decydujemy.
W dzisiejszych czasach kiedy Internet stanowi na świecie tak znaczący element jego codziennego prosperowania i my sami w niego wsiąkamy, żyjąc już nie tylko realnie lecz wirtualnie właśnie. Dziwnie czujemy się kiedy nie umieścimy nowego zdjęcia na Instagramie, albo nie wyślemy Snapchata. Jakbyśmy zostali odizolowani od świata i skazani na emigrację... Wszak jeszcze ludzie pomyślą, że porwali nas goście z odrębnej galaktyki i zapomną o naszym istnieniu!
Czy i Wy zauważyliście chęć dzielenia się w Internecie
wszelkimi informacjami z ĹĽycia codziennego i nie tylko?,
Spotkaliście się z trendem na uzewnętrznianie się w cyberświecie
z doświadczanych problemów?






