Jest godzina dwudziesta trzecia czterdzieści osiem, zegar nie kłamie, wskazówki pędzą do przodu, a Ty nagle doznajesz olśnienia, że choćbyś wyjęła z nich baterię nie powstrzymasz upływającego czasu. Trzeba się zatem spieszyć. Wybiegasz z domu w spodniach od piżamy w brązowe misie i puchowych kapciach z podobizną różowych świnek. Pomnik dla tego co wymyślił markety całodobowe! Dział z mrożonkami nie, karma dla zwierząt nie, artykuły łazienkowe to też nie Twój cel. Nagle dobiegasz do punktu docelowego Twojej wyprawy: alejka ze słodyczami. Masz niewiele czasu, a ściana kolorowych pudełek przed Tobą zdaje się nie mieć końca. Ciasteczka, tabliczka mlecznej czy może żelki? Ostatecznie zdajesz się na kobiecą intuicje myśląc w duchu: ,,nie zawiedź mnie, nie teraz!" i chwytasz pierwszy lepszy produkt jaki trafi w Twoje ręce. Przy kasie orientujesz się, że wybrałaś ciastko przypominające kapeć marki owego supermarketu. Nieważne! Obracasz do góry nogami portfel z którego wysypują się dziesiątki miedziaków, które z brzękiem rozsypują się po kasie. Pani ekspedientka patrzy na Ciebie wzrokiem Kuby rozpruwacza jednak przykleja uśmiech i pyta czy nie chcesz się skusić na pilniczek do pękających pięt w promocyjnej cenie. Kiedy wreszcie docierasz do domu zostają dwie minuty, rozrywasz w szale pudełko, a tam jeszcze natrafiasz na folijkę szczelnie opatulającą ciasteczko. Pewnie po to, aby zachować dłużej jego wątpliwą świeżość... Męczysz się z nylonowym tworem szczelnie przywierającym do Twojego skarbu, ale wkrótce Twoje wypielęgnowane przez kosmetyczkę paznokcie dają sobie z nią radę. Musisz chyba w podziękowaniu wysłać jej bombonierkę, to trzygodzinne opiłowywanie ich nie okazało się jednak stratą czasu. Umazana jagodowym dżemem wypływającym z placka patrzysz na zegar, który bije dwanaście razy, pojawiają się fajerwerki. Nie nie to nie metafora, za oknem naprawdę dojrzeć można kolorowe snopy światła. Mamy nowy rok, a Ty właśnie zgodnie z postanowieniem rozpoczynasz najtrudniejszy etap w swoim życiu - miesiąc bez słodyczy.
Grudzień to wyjątkowy obfitujący w ogrom wrażeń miesiąc oznaczający dwie rzeczy: Po pierwsze to radosny czas świąt, ale też gonitwa po sklepach, kolejki oraz nie oszukujmy się to czego wszyscy oczekujemy najbardziej wielkiego ucztowania... Drugim najważniejszym momentem jest zerwanie ostatniej karty z kalendarza kiedy dokonujesz przerażającego odkrycia upływającego czasu i faktu, że jesteś coraz starszy (ale nie mądrzejszy...).W związku z tym postanawiasz nagle stać się odpowiedzialny i podejmujesz decyzje: całkowicie odmienię swoje życie. Tak też rodzi się inicjatywa sporządzania listy, której zawężyć do minimalnej liczby podpunktów okazuje się trudniejszym zadaniem niż streszczenie wszystkich ksiąg Pana Tadeusza. Noworoczne postanowienia. Nagle decydujesz, że zostaniesz maratończykiem, wyhaftujesz Damę z Łasiczką metodą krzyżykową i posprzątasz piwnicę do której nigdy nie schodzisz, bo boisz się, że w obliczu labiryntu składowanych tam rzeczy zgubisz się i nigdy już nie dojrzysz światła. Wielkim planom nie ma końca, a Twoja motywacja sięga zenitu. Do czasu. Nadchodzi luty, a Twoja silna wolna ulatnia się niczym powietrze z kolorowego balonika. Ulubione pączki leżące obok fit bułeczek w Twojej piekarni masz wrażenie, że pokryte zostały warstwą dodatkowego lukru. Głupawy serial, który ściągałeś nocami z Internetu na który miałeś już nie tracić czasu, aby poświęcić się pisaniu pracy magisterskiej ogłoszony został jako największy hit ramówki kanału TV i puszczają go pięć razy dziennie. W nocy natomiast dodatkowo lecą powtórki dla tych zapracowanych. Nagle tak z dbałością układany niczym domek z zapałek plan legł gruzach, a lista może posłużyć jako rozpałka w kominku. Jak odmienić ten niechybny los?
Tylko czego Ty tak naprawdę chcesz?
Chwytanie za długopis i sporządzanie listy 12970038520 pozycji tak naprawdę nie ma sensu, dorobisz się jedynie odcisków na palcach. Zanim dobijesz połowy doczekasz się gromadki, która w styczniu z okazji Twojego święta przynosić będzie Ci laurkę z kwadratem i dwoma kółkami, co okaże się być Twoją podobizną, a ich rodzice bujany fotel i zapas włóczki do szalików, które będziesz wykonywać na drutach. Ewentualnie zaprzesz się i zrobisz wszystko... ale na pół gwizdka. Zamiast namalować obraz zrobisz wyłącznie szkic, zamiast długiego i żmudnego kursu na prawo jazdy gdzie musisz wykonać zadanie: 30h jazdy po mieście bez przejechania czegokolwiek co oddycha zrobisz na rower. Lepiej zastanowić się nad tym co naprawdę chcielibyśmy osiągnąć w tym roku i poświęcić temu na sto procent.
Mamy czas mamy czas czas nie goni nas...
Największy błąd, powodujący niepowodzenie w 99,99999% przypadków czyli myślenie: ,,Zmienię całe swoje kilkunasto, kilkudziesięcioletnie życie w jeden miesiąc albo lepiej tydzień, a może uda się w trzydzieści minut to jeszcze zdążę do kosmetyczki na regulację brwi".
Oczekujesz, że już po kilku dniach starań zamówiłbyś w ojczystym języku sushi w Tokyo bez obawy, że zamiast ryżu dostaniesz ośmiorniczkę przygotowaną na sześć sposobów. Sądzisz iż po paru wizytach w siłowni Twoje koleżanki na widok figury podejrzewać Cię o przejście zabiegu odsysania tkanki tłuszczowej w klinice medycyny estetycznej. Tak. Się. Nie. Da. Może prawda brutalna, ale im szybciej zdasz sobie z tego sprawę tym prędzej zaczniesz działać, a jak sam widzisz czas ma tu kluczowe znaczenie.
Małe potknięcie to nie upadek na twarz
Każdy ma chwile słabości. Naprawdę wierz mi, że nawet najsłynniejsza trenerka fitness w Polsce obchodząca imieniny w Wigilię też miewa wieczory kiedy zakopuje się w pościeli z paczką serowych chrupek. Właśnie dostałeś zlecenie od szefa zrobienia dodatkowego raportu, którego sam nie może sporządzić z racji nagłego służbowego wyjazdu. Bardzo ubolewa, że musi wyjechać na spotkanie z klientami odbywające się w pięciogwiazdkowym hotelu z widokiem na ocean i naprawdę zazdrości Ci, że możesz poświęcać długie godziny na tak odpowiedzialne zadanie przy minus dwudziestu za oknem, a on biedny musi tarabanić się długie godziny w pierwszej klasie najnowszego Airlinga... W takiej chwili konieczne jest wręcz sięgnięcie po kostkę czekolady, rozgrzeszyłby Cię z tego każdy sąd i trybunał. Małe odstępstwo od założonego wyzwania nie musi jednak stanowić przesłanki do rezygnacji z jego ukończenia.
Chwal się, a co!
Dokumentuj swoje postępy. Rób zdjęcia, mogą być nawet te z użyciem statywu do selfie. Wieszanie zdjęć nad łóżkiem uznasz pewnie za przeżytek... Na szczęście Twórcy portali społecznościowych wychodzą na przeciw potrzebie nowożytnych czasów tworząc internetową tablicę. ;-) Możesz jednak na chwilę wrócić do starodawnej metody zapisu informacji w formie ręcznej i spisywać sukcesy. Jestem pewna, że w domu znajdziesz gdzieś jeszcze jakiś działający długopis zamiast wyłącznie pięciu rodzajów klawiatur. Nic tak nie motywuje jak utrwalony w formie wizualnej sukces na który możesz spoglądać z dumą i pokazywać każdemu kto przekroczy Twój próg nieważne czy to wybranek serca czy sąsiad, który przyszedł z prośbą cukier. Możesz zrobić transakcje wymienną, on przeczyta całą Twoją książkę, którą napisałeś, a Ty w zamian pożyczysz mu dwa jajka.
To co lubimy najbardziej...
Czas na małe przyjemności. To się sprawdza od wieków. Mówię o transakcji wymiennej: coś za coś. Za każde otrzymane od kolegi notatki powinno ofiarować się butelkę wina, a za pożyczenie przyjaciółce spódniczki niezbędna jest czekolada karmelowa z orzeszkami. Idąc tym torem za każdy sukces potrzebna jest nagroda, a za wysiłek i włożony trud należy się odpoczynek i relaks.
Macie przygotowane postanowienia na nowy rok? :-)
Pochwalcie się!
Za rok wrócimy tutaj i sprawdzimy
czy jeszcze o nich pamiętacie i co udało Wam się zdziałać
Podzielcie się również Waszymi sposobami jak wytrwać w swoich planach. :-)
Korzystając z okazji wszystkim moim wspaniałym czytelnikom chciałabym życzyć na ten nowy rok tylko tego co piękne, wartościowe i dające radość. Aby spełniły się wszystkie wasze plany, marzenia i założone cele. Nie pozostawiajmy jednak wszystkiego tylko losowi.
Sprawmy sami, aby to był nowy, lepszy rok! :-)
Sprawmy sami, aby to był nowy, lepszy rok! :-)













