Przyjaciółka? Nie. Rywalka.

By | 08:48 168 comments


Twoi podwładni słysząc stukot obcasów w biurowym korytarzu powinni zrywać się z miejsc by sypać Ci pod stopy płatki róż. Na korytarzach zamiast tandetnych widoków morza w ramkach powinno widnieć Twoje zdjęcie. Właściwie to mogłyby być nim wytapetowany cały budynek. Tyle przecież robisz dla Tej firmy, to przecież wyłącznie dzięki Tobie ta firma jest na drugim miejscu w kraju, co powtarzasz w co drugim zdaniu podczas spotkań ze znajomymi nawet kiedy pytają Cię co chcesz zamówić do picia. Tak tak, możesz pochwalić się, że wasze fit eko bezglutenowe płatki za jedyne trzydzieści dwa złote za pudełko wzbogacone o 81 minerałów i 165 witamin wyparły kanapki z serem i ketchupem na śniadanie w domach 90% Polaków co pokazują oczywiście stosowne badania. Jednym słowem jesteś kobietą sukcesu, właściwą osobą na właściwym miejscu co szef powtarza na każdym spotkaniu. W firmie pojawia się ona. Trafia pod Twoje skrzydła do pomocy jako asystentka. Mała, nieśmiała, ledwo po studiach, ech, śnieżynka, nic nie wie o tym biznesie, ale spokojnie, Ty ją wprowadzisz. Każdego dnia wpatrzona w Ciebie niczym nastolatka w Bradleya Coopera w nowej komedii romantycznej zapisuje każde Twoje słowo, a Ty siedząc za biurkiem jesteś dla niej niczym Zeus siedzący na szczycie Olimpu. Pozwalasz jej zrobić projekt, który ma przedstawić na kolejnym spotkaniu zarządu już zacierając ręce ile będzie śmiechu kiedy to niepozorne dziewczę stanie przed tymi rekinami i pewnie ze stresu zapomni jak się nazywa. Na szczęście Ty będziesz tuż obok i po raz kolejny pokażesz swoje doświadczenie i profesjonalizm. Ach, po raz kolejny udowodnisz jesteś taka wspaniała ratując ją  opresji.
Przychodzi spotkanie - szok. Mała się spisała. Co więcej zakończyła prezentacje oklaskami na stojąco. Przez kolejny miesiąc wszyscy mówili tylko o tym, a szef zachwycał się, że rośnie im nowa gwiazda. Nikt już nie pamięta o Twoich ostatnich sukcesach, na ustach wszystkich jest - ona.
Nagle tracisz grunt pod nogami, dochodzi do głosu uczucie, którego do tej pory nie znałaś - strach o swoją pozycję, na którą pracowałaś latami. Strach pociąga za sobą działanie - nie zlecasz już nowej projektów, a parzenie kawy i kserowanie sterty dokumentów, które później z braku już pomysłów czym ją zarzucić karzesz zutylizować w niszczarce do papieru. Po pewnym czasie na biurku masz wypowiedzenie, a ona przechodzi do innej firmy i zamiast asystentką i pomocą w Twoim przedsiębiorstwie staje się... konkurentką u waszego największego rywala.

Efekt finalny?
Straciłaś.
Dobrego pracownika i możliwość współpracy z osobą, z którą mogłaś dalej budować losy i wzmacniać pozycję na rynku, a zyskałaś rywalkę. Teraz zamiast razem pić piernikową latte w modnej kawiarni, będziecie starały się dosypywać sobie do kawy cyjanku kiedy druga nie patrzy. Zamiast wspólnego kupowania dwusetnej, ale oczywiście potrzebnej nowej pary szpilek, podpiłowywanie sobie obcasów, by ta druga runęła ze schodów jak długa na firmowym bankiecie. Straciłaś także dużo więcej... szacunek do siebie samej.
Za to też zyskałaś! Ale tylko poczucie niepokoju, stres i frustracje.

Przecież jeszcze niedawno wykrzykiwałyśmy wspólnie: kobieca solidarność, girl's power! W obecnych czasach ukierunkowanych na przedsiębiorczość, sukces, dążenie po trupach do celu i wszechobecną konkurencje pojawia się nowe: kobieta kobiecie wilkiem.
Zapominamy o wzajemnym wspieraniu na rzecz osiągania wyłącznie własnych profitów. Kto zajechał Ci drogę samochodem? Baba! Do tego pewnie blondynka z tipsami śpiesząca się na solarium, bo jeszcze jej łóżko ostygnie! Dodatkowo pewnie właśnie ona będzie wieczorem oczywiście według Ciebie z premedytacją tańczyć blisko Twego męża, aby a nuż skusić go w swojej skórzanej mini. Nieważne, że obrączka na jego palcu oślepia tak, że trzeba nosić przeciwsłoneczne okulary, ona na pewno ma już plan w głowie jak odebrać Ci Twoje ciasteczko.

Boimy się być gorsze, boimy się tej konkurencji, boimy się rywalizacji, która może przynieść przegraną. Zapominamy o jednym i najważniejszym. Wyłącznie zdrowa rywalizacja ma szansę przynieść rozwój. Nasza niepewność i brak wiary w siebie potrafi zburzyć jakiekolwiek fundamenty przyjaźni, za to spowoduje zostawianie za sobą trupów.

Masz dwa wyjścia: 
Raz - walczyć zawsze, z każdym na Twojej drodze, (a wierz mi, młodsza nie będziesz, a potencjalnych rywali będzie coraz więcej) dostępną możliwą bronią nieważne czy to pałka czy tłuczek do mięsa. W Twojej szafie nie zmieści się już nowa sukienka za której równowartość można by oświetlać całe miasto przez miesiąc, ponieważ wypełniona będzie tym co pozostało z Twoich przeciwniczek. Ty natomiast będziesz siedziała wygodnie na samym szczycie - sfrustrowana i wypruta z energii. Dodatkowo możesz się rozłożyć na tej kanapie jak Ci wygodnie, nawet nonszalancko z nogami na oparciu, nie musisz jej przecież z nikim dzielić - jesteś tylko Ty. Sama.

Możesz też pogodzić się z tym, że nie zawsze będziesz najlepsza. Nie będziesz. Za to skuteczniejsi od Ciebie mogą pomóc Ci rozkwitnąć. Czerpanie z wiedzy innych i ich zdolności nie tylko może nauczyć czegoś nowego, ale i zmotywuje do pracy i też rywalizacji, ale tym razem zdrowej. Zamiast toksycznych relacji zatruwających Twoje życie, osiągniesz receptę na to jak być coraz lepszą. Może Twojej produkcji zupa z puszki nie będzie nazywała się wyłącznie ,,Przysmak Kowalskiej" ale ,,Nowicka's i Kowalska's Soup" też mi fajnie, prawda?

Czy Wy również widzicie w swoim otoczeniu 
niezdrową konkurencję i coraz częstsze postrzeganie innych kobiet wyłącznie jako...
potencjalne rywalki
Zgadzacie się z popularnym ostatnio zjawiskiem:
kobieta kobiecie raczej wrogiem niż przyjacielem?  ;-)


Nowszy post Starszy post Strona główna

168 komentarzy:

  1. straszna sytuacja. Na szczęście obecnie nie pracuję i poczucie rywalizacji jest mi obce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze zatem, że nieznane Ci takie doświadczenia niestety na rynku pracy coraz to częstsze. :-)

      Usuń
  2. Może troszkę w innej odsłonie, ale kiedyś słyszałam, że gdyby kobiety były przyjaciółkami i szanowały się nawzajem (nawet jeśli się nie znają) to nie byłoby zdrad. I wydaje mi się, że na każdym polu gdyby ludzie wzajemnie się szanowali żyłoby nam się lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym w 100%. Babska zazdrość, zawiść i rywalizacja objawia się na każdym polu. Ja naprawdę staram się działać w imię kobiecej solidarności. Mam już dość wzajemnych przytyków, złośliwości, podkładania nóg, obgadywania po kątach, próbowanie dopiec za wszelką cenę. Przeraża mnie to ile kobieta jest w stanie zrobić drugiej z zazdrości. Wiadomo, nie każda taka jest, ale niestety większość...

      Usuń
    2. Faktycznie coś w ty jest chociaż nie można generalizować. :-) Winny moim zdaniem zwłaszcza jednak jest mężczyzna, który jest w związku jeżeli chodzi o zdrady - to on obiecuje swojej partnerce wierność. Kobieta natomiast kochanka jeżeli chce być tą, która rujnuje związki to też oczywiście postępuje niemoralnie, ale ona przynajmniej nie ma zobowiązań wobec nikogo więc po prostu żyje ze swoim sumieniem, a czy postępuje właściwie czy nie to już zostaje w jej uznaniu. ;-)
      Zgadzam się jednak, że widoczna zawiść i zazdrość potrafi naprawdę mieć kolosalne skutki...

      Usuń
  3. Jakby się tak zastanowić... Szczerze mówiąc na pewno wiele kobiet konkuruje wyglądem, każda chce wyglądać najlepiej. Ale nic innego nie przychodzi mi do głowy, może nie miałam okazji zobaczyć w życiu prawdziwej kobiecej rywalizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowa rywalizacja jest dobra, bo motywuje i jest dobrym motorem napędowym do działania. Niestety często jednak przybiera formę tej bezlitosnej.. ;-)

      Usuń
  4. Moja babcia zawsze powtarzała, że "z przyjaciółkami ostrożnie". Kiedyś myślałam, że przesadza, ale teraz niestety wiem co miała na myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba uważać ogólnie na ludzi z którymi mamy do czynienia, po prostu mieć swój rozum. :-) Niemniej nie ma co się od nich odseparowywać, bądźmy otwarci!

      Usuń
  5. Kurcze. Trafiłaś w punkt! Bardzo dobrze znam tą - jakże sugestywnie - opowiedzianą przez Ciebie historie!! Znam z własnego doświadczenia. Ale... Teraz pracuję wyłącznie z facetami. Czy jest lepiej... No cóż- pomimo ze przewyższam ich kwalifikacjami - ba, chyba nawet rozkładam na łopatki... jestem dla nich "kobietką" - nawet nie "kobietą". Mała, laleczka, kochanie - totalne lekceważenie. Nie są w stanie wznieść się ponad nadęte męskie ego... Z tym ze fakt - sytuacja jest specyficzna i moi współpracownicy rownież- to byli żołnierze, policjanci etc. Przedstawiciele światka, w ktorym króluje mit mężczyzny do mięsa "mężczyznianego";). A ciekawostka- gdy obok tyłków zaczyna im sie palić i potrzeba mojej pomocy z "laleczki" zmieniam sie w... "Kasia chłopie". To chyba komplement, czy cos;). Dobrze, ze juz potrafię się z tego śmiać:).
    Mam niezborny umysł od świtu i cieżko ubrać mi mysli w słowa, telefon tez nie ułatwia pisania komentarza, ale pewnie wiesz, co chciałam rzec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Przykro mi, że doświadczyłaś tego na sobie. To tylko pokazuje, że to niestety popularne zjawisko. :<

      Usuń
  6. Bardzo mądre słowa :) Byłam kiedyś na miejscu asystentki :) oczywiście, że odeszłam, tylko nie do innej firmy, a do swojej :) jedna z najmądrzejszych decyzji w moim życiu i życzę sobie, abym nigdy nie musiała tego zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli miało to tez i dobre strony, bo sama podjęłaś swoją działalność, super! :-)

      Usuń
  7. Kobieta kobiecie często rywalką jest. Prawda!
    Może poruszę tematy nie zawodowe, a pozazawodowe. Ilu to osobom przytrafiło się, że przyjaciółka je zdradziła i okazała się pseudoprzyjaciółką? Mnie się to przytrafiło.
    Patrząc z perspektywy, była to zazdrość. O kilka spraw, w przypadku każdej dziewczyny o co innego. A raz - po prostu chyba płytsza relacja, niż ja sama myślałam, że mamy.
    Mnie ogólnie łatwiej się współpracuje z facetami ;) Nie zawsze, ale często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zjawisko właśnie nie tylko w sferze zawodowej, ale i ogólnie w naszym życiu, to był tylko przykład. Zazdrość nadmierna potrafi być naprawdę toksyczna i powinniśmy się jej wystrzegać, a przede wszystkim skupiać na sobie. Też wolę taką współpracę szczerze mówiąc. :-)

      Usuń
    2. Tak, domyśliłam się, że przykład. Baba babie konkurencją jest, choćby urodową, a baba chłopu już konkurencją urodową nie ;)
      W życiu trafiają się czasem zazdrosne pseudoprzyjaciółki... Ja nie lubię zazdrościć i raczej rzadko zazdroszczę, bo mam do pewnych spraw zdystansowany stosunek. Ale czasem mi się zdarzy, jak to człowiekowi. Jednak zazdrość mnie nie zżera :P

      Usuń
  8. Oj...miałam taką fałszywkę w pracy - poddałam się walkowerem.... Szkoda nerwów - życie jest tylko jedno
    http://jagatoja.blogspot.com/2015/02/przeozonypodwadny.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że się z tym spotkałaś, ale wiesz przynajmniej jakich ludzi warto się wystrzegać. :-)

      Usuń
  9. Masz rację kobieta kobiecie jest wilkiem, dlatego wolę pracować z facetami (choć oni wydają mi się mniej pracowici). Nie byłam jednak w takiej sytuacji jaką opisujesz i przypuszczam ,że ciężko zniosłabym taką zmianę;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że też wolę współpracę z płcią przeciwną. :-) To dobrze, ze nie byłaś w takiej sytuacji, oby tak pozostało. :-)

      Usuń
  10. Kobiety mają coś takiego, że lubię chorą rywalizację między sobą i ... facetami. Niestety częściej spotykam się z paniami, które po trupach do celu, a może po klęczkach i intrygach. Przepraszam ale musiałam to napisać. Taka jest brutalna prawda szczególnie na projektach. Kobiety, które obcują z "władzą" dostają małpiego rozumu i zrobią wszystko aby utrzymać się u koryta. Będą nagabywać inne kobiety na swoją stronę aby posiać trochę fermentu - intrygi i ploteczki rządzą. Nie wiem z czego to wynika. Za mało obowiązków? Podbudowanie, że jest się kimś ważniejszym niż jest w rzeczywistości. Te które olewają i robią swoje tzn. pracują są u nich na świeczniku. Nie mówiąc o ataku na mężczyzn, którzy śmią nie dać się ich urokowi:):P Co jak co ale babka na babkę musi uważać i nie wchodzić w psiapsiłkowe relacje w pracy. Facet sobie da radę, a normalna babka sporo stracić. To w kwestii pracy.
    Prywatnie - jestem strasznie ostrożna. Raz się sparzyłam na "przyjaciółce" , która w towarzystwie siała ferment. Na szczęście szybko otrzeźwiałam i nic u mnie nie namieszała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy postępuje według swojego sumienia, a co człowiek to inne myślenie, charakter. :-) Myślę, że władza wielu uzależnia i pozbawia często zdrowego rozsądku.
      Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę i jak sama pisałaś jesteś ostrożna przy zawieraniu znajomości. :-)

      Usuń
  11. My nie widzimy w drugiej kobiecie rywalki ale często bywa tak, że to one widzą je w nas.... Czasami mamy wrażenie, że żyjemy innym światem i mimo, że wiemy, że świat jest brutalny i nawet w podstawówce koleżanki podkładały sobie tzw. "świnie" to ciągle wydaje nam się, że np. w naszej branży współpraca to podstawa w trosce o zdrowie pacjenta a jednak to takie nie oczywiste....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy na siłę z powodu niskiego poczucia własnej wartości widzą w każdym wroga i potencjalnego rywala. Zazdrość wychodzi... :-) Współczuje takich wspomnień i sytuacji... :<

      Usuń
  12. Kobiety zdecydowanie są bardziej zawistne niż "facety". Napięcia da się wyczuć wszędzie, nie tylko w pracy. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ponieważ panowie po prostu skupiają się na sobie i robią swoje. Kobiety wiele analizują, porównują. To czasem dobrze, ale jednak warto myśleć o sobie, a nie poświęcać zbyt wiele czasu na takie nadmierne komplikowanie sobie życia. ;-)

      Usuń
  13. Coś w tym jest. Kobiety są strasznie zakompleksione, zazdrosne, zawistne, mało pewne siebie i stąd ten cały jad. Genialny tekst :) pozdrawiam Joanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że każda z nas taka jest, ale niestety to dość powszechne zjawisko. Sukcesy innych potęgują niską samoocenę, a całkiem niepotrzebnie, bo wady ma każdy i nigdy nie będziemy wszyscy tacy sami, równi no i najważniejsze: idealni.

      Usuń
  14. Przez kilka ładnych lat pracowałam z mężczyznami i było super. Teraz pracuje z kobietami i ciągle są jakieś intrygi. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli coś w tym jest! Zgadzam się też co do pracy z mężczyznami. Panowie nie mają tendencji do intryg i kombinowania. Oni preferują raczej prosto i konkretnie i to lubię. :-)

      Usuń
  15. Na szczęście nie spotykam się z tą sytuacją. A jeśli tak to w małym stopniu i dlatego teraz nie potrafię sobie przypomnieć. Nie zdziwiłabym się niestety gdybym miała z taką sytuacją do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze i aby tak zostało! :-)

      Usuń
  16. Muszę przyznać, że bardzo fajnie napisane !Ale niestety w obecnych czasach ludźmi rządzi zazdrość i zawiść, ludzie nie potrafią znieść sukcesu innych i myślę, że w dużej mierze to jest główny problem.
    Nie raz trafiałam na Twoje bloga przypadkiem i zawsze byłam pod wrażeniem pisanych przez Ciebie treści, teraz dodaję do obserwowanych by być na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrość to jedno z częstszych emocji jakie doświadczamy, a mają ogromne skutki w naszym życiu - często niestety na minus.
      Dziękuję bardzo, miło mi to czytać!

      Usuń
  17. Pracuje w domu więc rywalki w pracy mi nie grożą, ale gdy pracowałam w biurze rachunkowym była taka sytuacja pomiędzy wszystkimi pracownikami (same kobiety), na szczęście to był staż, ale widziała i słyszałam jak jedna na drugą nadaje za jej plecami i jak wiem teraz biuro już nie istnieje, głównie przez złą atmosferę tam panującą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze zatem, że masz taki komfort psychiczny. :-)
      Takie zachowania mają ogromny wpływ na atmosferę to niestety prawda... wszystkie nieczyste zagrywki potem odbijają się na relacjach i wspólnej pracy.

      Usuń
  18. Całe szczęście nie byłam w takiej sytuacji i chyba raczej nie będę (oby:-)). Ale coś w tym jest. Ja uważam, że nie ma co podcinać komuś skrzydeł, lepiej pomóc mu się rozwinąć - w końcu to też jest bardzo duża zasługa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Ci życzę, abyś nigdy tego nie doświadczyła. :-)
      Bardzo mądrze mówisz, zgadzam się w zupełności.

      Usuń
  19. Jeju brak mi słów. Tak ciekawie napisałaś i tak prawdziwie. No cóż pracy i pracodawcy sie nie wybiera ale bywa ciekawie. Kobieta po prostu ma inny mózg. :D
    A film "Diabeł ubiera sie u prady" był świetny i fajnie właśnie jest ukazana praca. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :-)
      Też uważam, że do bardzo dobry film, lekki i przyjemny, ale można też odnaleźć tam jakiś większy przekaz.

      Usuń
  20. Jak dobrze, że nie męczę się w korporacji i nie muszę z nikim rywalizować ;) Jak się samemu sobie jest szefem życie staje się łatwiejsze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że jest to zdecydowanie łatwiejsze - na pewno komfort psychiczny jest większy. :P Pozdrawiam!

      Usuń
  21. niestety zawsze tak bylo, jest i bedzie... nawet jesli my same takie nie jestesmy to czesto mozemy na kogos z podobnym podejsciem trafic... ja wlasnie w podobny sposob stracilam kiedys przyjaciolke...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi straty przyjaciółki, ale skoro to było powodem to widać nie była prawdziwa i szczera przyjaźń... :-)

      Usuń
  22. Kobiety są straszne, serio, wiem to po sobie ;D Często wolę męskie towarzystwo. Kobiety się kłócą, obrażają i ryczą, coś strasznego. A z facetami - spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie i mam też podobne poglądy na ten temat. :-)

      Usuń
  23. Nieprzyjemna sytuacja. Sama do tej pory nie byłam w takiej. Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że się w takiej nie znalazłaś, ja na szczęście też i mam nadzieje, że nigdy mnie to nie spotka. :-)

      Usuń
  24. Pamiętam film i książkę. Naprawdę dobra historia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. skopiuję Ci coś co nie koniecznie pasuje do notki, ale apropo rywalizacji i mojego podejścia ( na pytanie Olgi moja odpowiedź :) Mam nadzieje, że nam Wybaczy ślicznotka nasza ^^

    Olguś ^^: ( ... ) Zresztą… wszystko w życiu jest rywalizacją: musisz mieć oceny lepsze od pozostałych, żeby dostać stypendium, lepsze wykształcenie i większe doświadczenie, żeby dostać posadę w pracy, być ciekawsza i ładniejsza, żeby zdobyć faceta, do którego ustawia się kolejka. Ty tego tak nie widzisz? Jest sto osób, a miejsce tylko jedno. Trzeba się zastanowić, w którym momencie życia się znajdujesz i na czym Ci aktualnie bardziej zależy: na zabawie czy na zdobyciu celu?

    Mnie też nie chcieli w drużynie, piątka :P
    Odpowiedz
    Szpilka says:
    Październik 21, 2015 at 10:07 pm
    Hahaha byłyśmy beznadziejnymi przypadkami, nie ma co :D

    O dziwo wiesz… naprawdę nie myślę… Bo bym zfiksowała… wiesz może po prostu jestem tym zmęczona… W dzieciństwie rywalizowałam z siostrą, później z rzekomymi kumpelkami, które mnie cały czas porównywały, aż w końcu w liceum trafiłam na kumpelkę, która byłą perfekcjonistą… Patrzyłam na nią jak za szyby i nie mogłam pojąć jej zachowań… niestety nie zorientowałam się kiedy… zamieniłam się w gorszego potwora… Jak miałam pójść na studia… coś sobie obiecałam… nigdy więcej :) Życie jest zbyt krótkie by wszystkim się przejmować. Trzeba odpuścić, bo wysiądziemy zwyczajnie… Co z tego, że miałam średnią w klasie maturalnej 5,5 skoro nikt, totalnie nie miał o tym pojęcia, bo mi wstyd było się przyznać? Nie jesteśmy robotami, tylko istotami czującymi z gorącymi czującymi sercami ( ewentualnie zimnymi jak lód xDD). Nie zależy mi ani na celu, ani na zabawie. Zależy mi na czym innym, ale o tym doskonale wiesz :) Blog traktuje jako gąbkę do wyżywania i odreagowuje wszelkie stresy… jak terapię :D I nie wyobrażam sobie Was stracić na miano jakiejś głupiej rywalizacji… wolałabym naprawdę już bloga usunąć :)

    A ty jak masz?... Też byłaś beznadziejna z w-f'u? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami w takich sytuacjach faktycznie warto odpuścić, ja jestem za rywalizacją i ją kocham, ale tylko tą zdrową - rozwijającą. Nie jestem za podkładaniem sobie kłód pod nogi, bo to mija się z celem i daje zero satysfakcji.
      Bardzo masz fajne poglądy i zgadzam się w stu procentach z tym co piszesz! Cieszę się, że są jeszcze osoby, które tak trzeźwo myślą... Zaczynam mieć wiarę w ludzi kochana Szpilunio dzięki Tobie! :*
      Ja... nigdy nie miałam poniżej 6 z w-fu szczerze mówiąc... Ale ja jestem typem sportowca, trenowałam wiele lat, brałam udział we wszystkich możliwych zawodach i konkursach i od małego jestem z nim związana. :-)

      Usuń
    2. Dla mnie głównie rywalizacja kojarzy się negatywnie= z destrukcją. Dlatego nie dopuszczam za często do siebie tego słowa :)
      Oj przestań kochana! Nie jestem taka kochana, choć bardzo bym chciała >.< Ale dziękuję :* :)
      Hahaha no wiesz co! Zaimponowałaś mi niemiłosiernie, aż gały mi wyszły! :D Gratuluję Ci to fantastyczne, a jeżeli mogę spytać, co trenujesz, trenowałaś? Uprawiasz coś na co dzień? :) Szacun ^^

      Usuń
  26. zgadzam się, często kobieta zazdrości drugiej kobiecie np. sukcesu, drogich ubrań.. jest wiele kobiet które obgadują za plecami a udają przyjaciółki. kluczem jest rozróżnić które osoby mają dobre intencje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Warto mieć oczy i uszy szeroko otarte i trafnie dobierać sobie znajomych! :-)

      Usuń
  27. ...coś w tym jest o czym piszesz...uważam, że jeśli w pracy są same kobiety...to może szybko być...ogień i niezdrowa konkurencja...ja na szczęście mam w pracy też facetów, a pokój i salę...dzielę..właśnie z kolegą....i...nie pamiętam, żebyśmy się pokłócili, albo nie dogadywali...a pracujemy ze sobą czwarty rok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mężczyznami ogólnie wydaje mi się, że jest łatwiej pracować... Lubię to ich nieskomplikowane podejście do wielu spraw. ;-) Skupiają się po prostu na wykonaniu swojej pracy bez zbędnych udziwnień. Tak powinno być!
      Gratuluję takich fajnych relacji w pracy zatem i aby tak pozostało. :-)

      Usuń
  28. Niestety często tak się zdarza że kobiety ze sobą rywalizują. Może to jest związane z ich niską samooceną? niepewnością? Bo gdy ktoś wie ile jest wart, zna swoje umiejętności i podchodzi z szacunkiem do drugiego człowieka to powinno się żyć raczej w przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często to jest przyczyną. Głównie wszystko wynika z naszych słabości i porównywania siebie z innymi. Gdybyśmy bardziej skupiali się na sobie myślę, że uniknęlibyśmy niezdrowych sytuacji. :-) Szacunek do drugiej osoby to to czego nam często obecnie brakuje to też prawda.

      Usuń
  29. Tak to niestety wygląda. Jak jeszcze pracowałam to miałam taką koleżankę, która była niby wielką moją przyjaciółką, a jak tylko poszłam na macierzyński to od razu chciała zająć moje stanowisko. Jak go nie dostała to się obraziła na szefa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to współczuję znajomej, ja akurat to jestem z tych co wolą sami zapracować na swój sukces więc takiego zachowania nie znoszę i wręcz nie toleruję. :-)

      Usuń
  30. Gdzie bym nie pracowała to specjalnej rywalizacji nie było na całe szczęście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze zatem dla Ciebie, uniknęłaś wielu nerwów! :-)

      Usuń
  31. Coś w tym musi być, że dobrze pracuje mi się w zespole złożonym niemal z samych facetów...

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj tam, kobiety już takie są :) Ważne, żeby każdy wiedział jaką ma wartość i podchodził z szacunkiem do innych :)
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można generalizować, że dotyczy to wszystkich kobiet, ale to zdecydowanie często zauważane przeze mnie zjawisko. ;-) Oczywiście nie mówię, że sama jestem święta! Jednak takie tanie zagrywki i gierki są nie dla mnie. Wolę swoim pracoholizmem zasługiwać na oklaski. :P

      Usuń
  33. Ta niezdrowa konkurencja jest wokół Nas. Nawet dzieciaki w szkole zaczynaja się w nią bawić, co juz nie jest wogle smieszne, bo zamiast przyjaźni pełno zawiści..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To również prawda niestety... już od małego uczy się swoje pociechy, że mają być naj naj naj, wpaja im się niezdrową rywalizacje, a potem ciężko takim osobom znosić porażki. Nie warto przesadzać, naprawdę nie warto.

      Usuń
  34. Poza niezdrową rywalizacją ja tutaj widze jeszcze inny problem. Starsze pokolenie, które za wszelką cenę nie chce oddać swojego stanowiska jakiemuś szczeniakowi, bo przecież on nic nie wie, nic nie potrafi i pewnie na każdy miejscu będzie pośmiewiskiem. A przecież starsi stażem też mogą się od młodych wiele nauczyć. Na przykład świeżego spojrzenia na problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też cenna uwaga. Nie docenia się obecnie młodszych wszystko tłumacząc brakiem doświadczenia i głupim wiekiem. Gdzieś to doświadczenie trzeba jednak zdobyć... nikt od razu nie urodził się alfą i omegą. :-)

      Usuń
  35. Niestety muszę się zgodzić. Chociaż nie pracuję zawodowo to dostrzegam to samo na płaszczyźnie mama-mamie. Jedne uważają się za lepsze, bo rodzą naturalnie lub przez cc. Inne są lepsze bo karmią piersią, a nie mlekiem modyfikowanym. Kolejne są lepsze bo nie dają słodyczy. jakie by nie były to zawsze uważają się za lepsze od innych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda, mamy też często rywalizują ze sobą o miano ,,matki roku", a przecież czy nie najważniejsze jest to, że każda dla swojego dziecka jest tą najwspanialszą? :-)

      Usuń
  36. ja mam czasami wrażenie, że kobieta kobiecie bardziej wilkiem niż przyjacielem, bratnią duszą... chociaż powinno być odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a szkoda, bo mogłybyśmy sobie pomagać i dzięki temu więcej zdobyć! W grupie siła jak to mówią przecież. :-)

      Usuń
  37. Zgadzam się w 100%! Teraz dziewczyny ciągle ze sobą rywalizują, to chore i dziwne. Ja nigdy nie miałam takiej potrzeby, zawsze byłam tą cichą myszką, która owszem, porównywała się do innych, ale siedziała z gębą na kłódkę i tylko w sercu płakała, że nie jest taka fajna jak ta czy tamta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, za dużo porównujemy, a za mało myślimy... o sobie. Skupiamy się na walorach innych, a zapominamy o własnych. Co ciekawe nie widzimy w innych wad, a w sobie całą masę!

      Usuń
  38. Tak to już jest z kobietami ;) Kobiety zawsze ze sobą rywalizują, nawet jak myślą, że nie - byle to była zdrowa rywalizacja, tak jak napisałaś. Bardzo fajny tekst, przyjemnie się czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie też uważam, że ta rywalizacja, która jest zachowana w pewnych ramach jest naprawdę potrzebna i wartościowa. :-) Dziękuję!

      Usuń
  39. Na szczęście w pracy nie miałam takich sytuacji, ale w życiu codziennym, a i owszem. Kobiety często rywalizują, zazdroszczą itp. Miałam pełno sytuacji kiedy inne kobiety widziały we mnie rywalkę, gdy ja nawet z nimi nie miałam zamiaru rywalizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ciebie to nie dotyczy, pewnie lepiej dzięki temu śpisz. :P
      Ponieważ najczęściej nasza słabość powoduje, że w każdym widzimy potencjalnego wroga i obawiamy się go... a całkiem niepotrzebnie. :-)

      Usuń
  40. To bardzo smutne.... faceci jakoś bardziej potrafią współpracować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, bo nie skupiają się na tzw. machlojkach, które często stosują kobiety pomiędzy sobą. ;-)

      Usuń
  41. u nas w sprzedaży tak jest. walka o klienta o premie niby przyjaciółki ale każda walczy o siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najgorsze co może być... w twarz przyjaciółka, a za plecami wbija Ci noże. :-) Nie znoszę takich zagrywek, to jeszcze gorsze niż gdyby się z tym nie kryła.

      Usuń
    2. ano cóż takie czasy gdzie przyjaźń nawet jest neipewna

      Usuń
    3. znów się gubię w komciach;p

      Usuń
  42. Kiepsko ale rzeczywiście tak jest! Oczywiście nie wszystkie wydłubujemy nawzajem sobie oczy ale coraz częściej można przyuważyć dane zjawisko.
    www.sylwiaszewczyk.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tego by brakowało, wszystkie byśmy były pozbawione wzroku chyba... Niestety tak jak mówisz, to często spotykane. Szkoda! Tą energię wbijania sobie szpilek wzajemnie mogłybyśmy spożytkować na działanie w wspólnym celu. :-)

      Usuń
  43. Ja nie lubię takiej rywalizacji. Wolę pracę zespołową, gdzie każdy jest odpowiedzialny za swoją część. Mam nadzieję, ze nigdy w pracy zawodowej nie będę musiała ostro rywalizować, bo po prostu tego nie lubię i nie będę tego robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię takiej rywalizacji, owszem lubię konkurować z innymi ale kiedy każdy gra fair. Ja mogę rywalizować, nie przeszkadza mi to. Wręcz przyjemnie mi się wtedy pracuje, ale nie kiedy muszę pracować na swój sukces kiedy ktoś to osiąga mniej uczciwą drogą. ;-)

      Usuń
  44. Bardzo ciekawy tekst. Wydaje mi się,że nigdy, umyślnie, z nikim nie konkuruję - potrafię docenić kobiety, które są w czymś lepsze ode mnie ale wiem też co ja potrafię i w czym ja jestem dobra. Równowaga zostaje zachowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Cudownie, że potrafisz docenić też innych, którzy są w czymś od Ciebie lepsi. Nie oszukujmy się - zawsze się ktoś taki znajdzie, ale za to my możemy być dobrzy w innej dziedzinie i wtedy wszystko jest okej! :-)

      Usuń
  45. Ja na szczęście nie postrzegam tak innych kobiet. Może to dlatego, że zawsze skupiona byłam bardziej na sobie i swoich osiągnięciach, dodatku szanuje cudzą pracę i przestrzeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, tak powinno właśnie być! Zatem gratuluję i tak trzymaj. :-)

      Usuń
  46. O uwielbiam ten film. Ciekawie powiązałaś go z życiem realnym. W pracy to różnie bywa, spotkałam się z wieloma charakterami. Uważam, że nie można tak ogólnie sklasyfikować kobiet, każda jest na swój sposób inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo go lubię. :-) Ja nie chciałam tutaj generalizować, a jedynie wskazać zjawisko, które niestety jest coraz szerzej dostrzegalne... :-)

      Usuń
  47. Chyba zacznę od tego, że naprawdę lubię Twój sposób pisania. Czarujesz w taki sposób, że człowiek chciałby umieć czytać w 5 sekund, by wiedzieć co będzie dalej, a jednocześnie chciałby by te 5 sekund się nie kończyło, bo jak to więcej nie ma ? Super, serio! :D
    Druga sprawa, rywalizacja między ludźmi, a w szczególności kobietami, była jest i będzie. Nawet między przyjaciółkami, chociaż żadna by się do tego nie przyznała. Ludzie w większym/mniejszym stopniu lubią czuć się troszkę lepsi, bo to dowartościowuje i tak dalej, ale to przecież tak bardzo nie ma sensu. Rywalizacja motywuje, ale każdy powinien skupić się na tym by być jak najlepszą wersją siebie, a nie porównywać się do kogoś innego. O! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję, nawet nie wiesz ile sprawiłaś mi przyjemności tymi słowami! :-)
      Będzie rywalizacja zawsze, to jest nieuniknione. Od nas jednak zależy jak to będzie wyglądać, więc moglibyśmy zastanowić się i postępować bardziej właściwie czasem. ;-)

      Usuń
  48. Na całe szczęście ja na swojej drodze takich kobiet nie spotkałam i mam nadzieję, że nie spotkam!:) Nie przepadam za rywalizcją i popieram poprzedniczkę piszącą o skupianiu się na byciu najlepszą wersją siebie, porównywanie się do innych do niczego nie prowadzi i jest po prostu niezdrowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że ta pozostanie!
      Dokładnie podpisuje się pod Twoimi słowami, myślę tak samo. :-)

      Usuń
  49. ah nie cierpię takiego wyścigu szczurów, podkładania sobie nóg itd.. Jakbym miała taką atmosferę w pracy to bym się zwolniła. Ja wiem, że rywalizacja, pnięcie się w górę po szczeblach wymarzonej kariery, ale trzeba jednak czasami dopuścić do siebie wizję, że nie we wszystkim jesteśmy najlepsze, są osoby w pewnych dziedzinach lepsze od nas, my za to jesteśmy w innych. :)
    a film "Diabeł ubiera się u Prady" (bo to o nim mowa?) Uwielbiam, książkę zresztą też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie znoszę i staram się wystrzegać takich ludzi i sytuacji.
      Ten film to tylko przykład, ale ja też lubię zarówno film i książkę. :-)

      Usuń
  50. Pozwolę sobie oświadczyć, że nominowałam Cię do #LIEBSTER BLOG AWARD :)
    Życzę miłej zabawy!
    http://marzenieliterackie.blogspot.com/2015/11/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  51. W dzisiejszych czasach muszę przyznać,że o przyjaciółkę jest bardzo trudno z czasem w pracy może stać się właśnie rywalką. Jest równiez wiele kobiet,które w pracy nawzajem sobie pomagaja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i takie kobiety i takie, trzymajmy się lepiej tych co wolą współpracować albo rywalizować jednak w bardziej cywilizowany sposób, bez wtykania sobie wzajemnie szpilek. ;-)

      Usuń
  52. Niestety często się ta zdaża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i dobrze powiedziałaś: niestety...

      Usuń
  53. Nie wierzę w kobiece przyjaźnie bez zazdrości... no chyba, że obie osoby są na podobnym poziomie finansowym, urodowym i dotyczącym zwykłych przyziemnych spraw.. Kobieta kobiecie wrogiem.

    OdpowiedzUsuń
  54. Od czasu kiedy urodziły się moje dzieci to moje życie zawodowe kręci się wokół nich, więc rywalizacji brak :) Wiem, że potrafi to zmotywować do działania, tyle, że nie mnie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. dobrze, że przeczytałam ten post wcześniej, to będę wiedziała na przyszłość ;)
    healthybeautylifestyle

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja nie mam przyjaciółek, przejechałam się nieraz ;(

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja mam taki naturalny pęd do rywalizacji, ale na szczęście pracuję w takim zespole, który tej potrzeby nie wzmaga, bo nie mam odpowiedzi na tę rywalizację z drugiej strony. Po prostu doskonale się uzupełniamy i każdy robi to, w czym jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  58. Tak niestety jest, w pracy, ale również na studiach czy między "przyjaciółkami" nawet, a ja tego nie rozumiem i nie lubię. W końcu bez takiej zdrowej rywalizacji nie ma rozwoju, czy nie lepiej starać się podnosić swoje kwalifikacje, dbać o umysł i ciało, niż próbować pozbyć się konkurencji (na jakiejkolwiek płaszczyźnie) za wszelką cenę.
    Poza tym muszę to powiedzieć: uwielbiam Twój sposób pisania, świetnie się czyta Twoje teksty:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Niestety zazwyczaj tak to jednak wygląda, "baba,babie" w pracy wilkiem, i nie tylko to nie musi byc kobieta szef, to moze byc facet szef który bedzie chcial sie nas pozbyc jak tylko poczuje ze jego stolek jest zagrozony!

    OdpowiedzUsuń
  60. Ja jeszcze nie pracuję, ale taką rywalizację widuję na uczelni.. nie jest to fajne zjawisko :(

    OdpowiedzUsuń
  61. Kobieta kobiecie bardziej wrogiem niż przyjacielem, w 100% się z tym zgadzam;)

    OdpowiedzUsuń
  62. haha, a pewnie gdyby na miejscu kobiet byli faceci, to jakoś by się dogadali i razem coś osiągneli. Czesto sie zastanawiam dlaczego my,kobiety takie jesteśmy. Strasznie zawistne. Sama przyznaje - czasami też taka jestem, ale na szczescie bardzo rzadko :)/K

    OdpowiedzUsuń
  63. Po pierwsze spodobało mi sie już na początku zdjecie z filmu Diabeł ubiera się u Prady. Film bardzo mi się podobał. Niestety mam smutne wrażenie, że nie zawsze nasza praca potrafi być zauważona i doceniona przez szefów. Przełożeni sukcesy pracowników niższego szczebla też lubią przypisywać sobie. Według zasady , że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą.

    OdpowiedzUsuń
  64. U mnie na szczęście nie jest tak źle. W mojej pracy każdy (4 kobiety i 2 facetów w dziale) jest zdany na siebie, nie współpracujemy ze sobą przy tym samym. Jestesmy bardzo niezależni. Jedynie czasem wymiana doświadczeń, jednak presja czasowa, ilosć stresu raczej nie pozwalają na walkę międzysobą. na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  65. a mi się wydaje, że to nie jest nowe zjawisko.. być może w pracy tak, ale już dawno słyszałam, że kobiety tak na prawdę kobieca przyjaźń trwa tylko do momentu gdy nie zależy im na tym samym obiekcie... facecie, pracy, sukience...

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja niestety mam nieodparte wrażenie, że w mojej wcześniejszej pracy dyrektorka nie przedłużyła mi umowy tylko ze względu na zazdrość, wiem, że to może i głupie ale zawsze myślałam,że zabije mnie wzrokiem jak ktoś mnie przy niej skomplementował ;/

    OdpowiedzUsuń
  67. Kochana trafiłaś w sedno ! Od zawsze jestem zdania, że wolałabym pracować z facetami a niestety na chwilę obecną tak nie jest :P

    OdpowiedzUsuń
  68. na szczęście w miejscu w którym miałam okazję pracować, poza mobingiem który stosował mój szef, razem z koleżanką siebie wspierałyśmy i jedna drugą kryła gdy jej coś nie wyszło. Nie wyobrażam sobie by miało być inaczej. Szef debil, ale współpracownicy muszą być za sobą, bo inaczej naprawdę można osiwieć.

    OdpowiedzUsuń
  69. Mam wrażenie że częściej jednak kobieta kobicie wilkiem niż przyjaciółką. Co nie oznacza jednak że zawsze tak jest. Sama po sobie wiem, że jeśli drugiej wychodzi coś lepiej zwyczajnie większość z nas jest zazdrosna zamiast wziąć się w garść pogratulować sukcesu i zrobić coś ze sobą aby być jeszcze lepszą wersją samej siebie. Ja osobiście chcę skupić się na sobie, i za każdym razem jestem dumna albo smutna w zależności czy przyjaciółka odniosła właśnie sukces czy porażkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Zdecydowanie kobieta kobiecie wrogiem i w sumie już nawet nie koniecznie odnośnie w samej pracy, ale też poza nią. Dlatego ja sama przez długi czas wolałabym wychodzić z kolegami niż z koleżankami. Oczywiście nie chce generalizować, ale niestety zamiast cieszyć się z sukcesu koleżanki i samą siebie mobilizować do pracy (taka zdrowa zazdrość jeżeli istnieje? :D) większość woli podkładać kłody pod nogi i opowiadać najróżniejsze (najczęściej przykre) historie.

    OdpowiedzUsuń
  71. Świetnie opisałaś całą tę sytuację :) Jak łatwo z przyjaciółki można zrobić sobie rywalkę, a to najczęściej właśnie przez egoizm. Oba wyjścia, które zaproponowałaś są dobre, zależy tylko od sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  72. Uważam, ze w większości kobiety ze sobą konkurują i częściej jest wrogiem niż przyjaciółką. Takie zjawisko spotkało mnie już w podstawówce, głównie z zazdrości o to, że w czymś byłam lepsza. Póki co jeszcze nie pracuję, więc zjawisko konkurencji w pracy jest mi obce, ale zapewne się o tym niedługo przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  73. rywalizacja w pracy to cos strasznego ale bardzo realnego :/

    OdpowiedzUsuń
  74. Wiele razy szkoliłam i nigdy nie patrzyłam na temat, że to walka o prestiż. Dobrze przeszkolony pracownik to sukces dla team'u a w konsekwencji mniej poprawek i niedoróbek. Kobiety jednak często bywają bardziej zazdrosne i często o rzeczy niematerialne...o zgrozo...o miłość, o urodę, o talent innej kobiety. I pewnie dlatego często obce kobiety nie koniecznie mnie lubią. Na szczęście grono bliskich przyjaciółek raczej mnie dopinguje do pozytywnego działania niż negatywnie walczy z tym co we mnie najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja z drugiej strony jestem, młoda i mam nad sobą kilka starych wyjadaczek.
    Ale przykładami rzucać nie będę, żalić się też nie, bo a nuż któraś przeczyta.

    Napiszę tylko jedno, uwaga na pozorne przyjaciółki :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Dlatego ja wolę pracować z mężczyznami, niż z kobietami, a w mojej pracy są sami faceci :) Uważam, że z nimi dużo łatwiej się jest dogadać i mniej prowokują konfliktów :) Choć to też zależy od kobiet z jakimi się pracuje, bo bywają na prawdę spoko babki :)

    OdpowiedzUsuń
  77. jako że studiuję kosmetologię i w otoczeniu mam samiuteńkie dziewczyny, z każdym dniem coraz bardziej dostrzegam że zamiast sobie pomagać robimy sobie pod górę.. :( szkoda, że nie mamy choć kilku facetów na roku..

    OdpowiedzUsuń
  78. Zauważyłam, że jednak kobiety kobietom zazwyczaj nie lubią pomagać. Raczej rywalizacja jest wymalowana na twarzy na równi z niechęcią i potrzebą pokazania, która jest lepsza, ma lepszego faceta. Mam znajomą, która nigdy nie mogła być w niczym gorsza, w efekcie jest zgorzkniała, wytyka błędy innym, sama popełniając je na każdym kroku, nie spełnia się zawodowo, a jej brzydota nie jest już niczym przykryta (nie każdy jest piękny, ja śmieję się, że jak rozdawali urodę to ja stałam po inteligencję, ale do jasnej ciasnej, kobieta ważąca 70+, tkwiąca w związku, z facetem, z którym jest bo jest, wygrywająca wybory Mistera *tak mistera nie miss* i mówiąca normalnej dziewczynie o przeciętnej sylwetce, bez nadwagi, że nigdy nie była szczupła to lekka przesada) i to sobie robią kobiety. Robię to tez ja, bo upraszczamy sobie rzeczywistość, nie mówiąc o tym, że ja akurat mam ironiczne podejście do wszystkiego i wszystkich, włącznie ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  79. Ach, znam to z własnego doświadczenia :-) Kiedyś byłam główną kadrową w pewnej firmie i mogłam np.załatwić ludziom pracę. I załatwiłam nowej żonie przyjaciela męża - uroczej osóbce, która szybko podbiła nasze serca. Toteż wkrótce zostałyśmy przyjaciółkami i mówiłam jej to i owo, a ta - dosłownie - przespała się z szefem i zaczęła kopać podemną dołki. Nawet nie wiem dlaczego, nie byłyśmy konkurentkami - ona pracowała w księgowości i na prowadzeniu działu kadr zupełnie się nie znała.

    OdpowiedzUsuń
  80. Póki co takich sytuacji nie doświadczyłam, ale widzę, że na każdym kroku trzeba z kimś rywalizować i nigdy nie wiadomo, kto może okazać się naszą konkurencją...

    OdpowiedzUsuń
  81. Kurcze wiesz co masz dużo racji, z nami kobietami jest jednak coś nie tak. Ja zawsze staram się wychodzić z inicjatywą, uśmiecham się i pomagam a często dostaje kopa - od kobietek oczywiście. Na szczęście w mojej pracy mam do czynienia w większości z facetami a po pracy spotykamy się na babskie pogaduchy z koleżankami. Tak chyba jest najlepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  82. Niezdrowe damskie rywalizacje chyba będą zawsze. Zazdrosne przyjaciółki, mściwe koleżanki w pracy, siostra neurotyczką, a wrednej teściowej nic nie przebije.

    OdpowiedzUsuń
  83. widzialam ten film i byl ciekawy. Ja niestety nie umiem znalezc sobie przyjaciolki jakos wole przyjaciol mezczyzn.

    OdpowiedzUsuń
  84. My kobiety bywamy okrutne. A zwłaszcza jeśli idzie o prace, faceta to nie ma przyjaźni. Zresztą tak to z nami bywa. A swoją drogą film to klasyka. Aczkolwiek książka również warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  85. Wszystko zależy od tego jakie charaktery się spotkają. Obie strony muszą chcieć dojść do porozumienia, kompromisu, wtedy uniknie się rywalizacji. Nie byłam w takiej sytuacji i nie chciałabym się w niej znaleźć. Jedno jest pewne, zawiść, zazdrość albo niezdrowa rywalizacja zawsze uderza najbardziej w atakującego, obezwładnia jego umysł, zatruwa myśli i psuje zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  86. Ja na szczęście nie byłam w takiej sytuacji .... I dobrze! :) Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  87. Coś w tym jest, ja to obserwuję od jakiegoś czasu, że nawet najbliżsi nie potrafią cieszyć się z sukcesów, tylko widać, że jest w nich pełno zawiści i zazdrości. Przykre to. A tak w ogóle to bardzo dobry wpis :)

    http://monyikafashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  88. Dlatego ja jestem zdania, ze najlepsze sż zespoły mieszane. jednak faceci doskonale rozładowują taki próby rywalizacji. Najgorzej pracowało mi się z samymi babami..zazdrość, zawiść, gotowość utopienia konkurentki w łyżce wody.

    OdpowiedzUsuń
  89. Pięknie to napisałaś i dziękuję że wpadłaś z tym artykułem na linkowe party :). Mam czasem wrażenie, że kobiety bywają hmm zazdrosne, nie potrafią się cieszyć i przyjmować komplementów. A w ogóle to bardzo lubię i film i książkę Diabeł ubiera się u Prady :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Niestety taka jest prawda, osobiście nie chciałabym pracować w firmie w której są same kobiety albo ich większość.

    OdpowiedzUsuń
  91. Widzę to wszędzie... Najbardziej widać to na mojej uczelni, niestety. Osobiście unikam takich osób, bo na dzień dobry wiadomo co może z tego wyniknąć.

    OdpowiedzUsuń
  92. Wiesz co jak każda kobieta czuję czasem takie "ukłucie zazdrości" nawet tu w blogosferze, ale staram się panować nad tym uczuciem i mówię sobie wtedy do siebie , że nie wolno mi zazdrościć i życzyć komuś źle, bo ktoś inny może tak o mnie pomyśleć. Lepiej jednak "przemóc się" i cieszyć się też z sukcesów innych jak z własnych, bo potem to do nas wraca :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Niestety takie sytuacje się zdarzają, ja osobiście nie cierpię takiej rywalizacji i unikam jak ognia :D Fajnie to opisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  94. Ja nie rozumiem takiej walki ze wszystkimi tylko po to, by się piąć coraz wyżej. Kurczę, no nie da się tak normalnie, po ludzku?

    OdpowiedzUsuń
  95. Mamy przeciez w sobie tak duzo sily, silnej woli i samozaparcia, aby osiagnac wielkie cele, wiec czemu tak latwe i bardzo proste zadanie, bycie zyczliwa wobec drugiej kobiety czesto nam nie wychodzi ?? Dlaczego chcac osiagac wielkie cele i wysokie szczyty, czesto depczemy po drodze inne kobiety? Tak latwo jest zranic kogos, zniszyc czyjs swiat, czyjes zycie.. niekiedy wystarczy jeden malutki czyn, jedno slowo, jedno spojrzenie... aby zruinowac komus jego swiat !!

    Bardzo czesto postepowanie takie wynika z nieumiejetnosci przepracowania i pogodzenia sie, badz przyznania sie czesto przed sama soba do zawisci i zazdrosci i stad RYWALIZACJA i niepochlebna krytyka pod adresem innych kobiet, ba, nie tylko krytyka, to czesto wrecz jawne deptanie innej, czesto lepszej od siebie kobiety!

    Swietny wpis, Ewlinko, moje gratulacje!! Pozdrawiam Cie serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  96. Niestety taka prawda... Najgorsza jest rywalizacja między "przyjaciółkami" np o lepsze oceny,ubrania,możliwość rozwoju,pracy itp. :/ zazdrość drugiej osoby o to,że Tobie się udaje a jej nie jest najgorsza :) jak to mówią przyjaciół trzyma się blisko a wrogów jeszcze bliżej :D

    OdpowiedzUsuń
  97. Przekonałam się o czymś podobnym na własnej skórze...najpierw uczyłam dziewczynę...później podłożyła mi świnię- nakłamała o mnie bardzo i straciłam pracę

    OdpowiedzUsuń
  98. Jest w tym sporo prawdy. Na szczęście nie trafiłam wiele razy na sytuacje, o których piszesz, ale sporo słyszałam od innych. I niby wszyscy zgadzają się, że granie nie fair jest złe, a skądś się takie zachowania biorą i to nagminnie.

    OdpowiedzUsuń
  99. strasznie generalizujesz

    OdpowiedzUsuń
  100. życie.. rywalizacja czasami CZASAMI jest wskazana, ale nie chora...

    OdpowiedzUsuń
  101. Ja niestety coraz częściej spotykam się z rywalizacją między kobietami (i nie tą zdrową rywalizacją). Coraz częściej też słyszę od kobiet, że dogadują się lepiej z facetami. Moim zdaniem najlepiej zachować złoty środek, selekcjonować prawdziwych przyjaciół, ale też nie nastawiać się negatywnie do innych i dawać im szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  102. Czytając przypomniałam sobie tekst mojej pani od angielskiego "colleague to nie kolega, colleague to wróg śmiertelny" XD

    OdpowiedzUsuń
  103. Kobiety tak już mają,że zawsze walczą ze sobą,są zazdrosne itp. Facet z facetem pójdzie na piwo i po sprawie,a kobiety? Intrygują,ciągle mają jakieś ale,taka już chyba nasza natura.

    OdpowiedzUsuń
  104. Przez wiele lat tak egzystowałam i to ja byłam atakowaną rywalką. I nie mogłam pozwolić sobie na szczerość... Dla mnie kobiety nigdy nie były rywalkami, bo albo ktoś mi imponuje i go podziwiam, albo jeśli chcę taką osobę dogonić, ruszam i pracuję nad tym... Bezproduktywna zawiść niszczy zawistnego :)

    OdpowiedzUsuń
  105. Coraz bardziej doceniam swoją pracę, mam zdrowa atmosferę:)

    OdpowiedzUsuń
  106. Ciekawy post! :)
    Napisałam do ciebie na pocztę jakbyś mogła to odpisz :)
    http://princess966.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  107. Bardzo ciekawy post! Na szczęście nie spotkałam się z taką sytuacją. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń