Papierowe historie #2

By | 09:24 233 comments



Przekraczam próg domu lecz tylko na momencik! Ściągam właśnie moje ukochane szesnastocentymetrowe szpilki, zakładam wygodne trapery, na plecy zakładam największy plecak coby pomieścił kosmetyczkę, prostownicę do włosów, suszarkę i bluzeczki na każda ewentualną pogodę, ponieważ przecież to możliwe, że w listopadzie nagle termometr pokaże trzydzieści stopni... Zapraszam Was na kolejną wycieczkę po mapie wspomnień z motywem literackim w tle! 

Mam wakacje, wyłączony mózg przepraszam
Masz trzynaście lat i Twoje życie właśnie legło w gruzach, bo w Twojej małej torebeczce w kształcie serduszka na złotym łańcuszku nigdzie nie widać Twojego ukochanego błyszczyka z motywem barbie na opakowaniu, z drobinkami brokatu i kolorem landrynkowego różu. Po chwili jednak otwierasz szafkę i wyjmujesz kolejny - masz ich przecież sztuk osiemnaście. Ten dodatkowo pachnie malinową mambą, istny odjazd hihihihi! W tym wieku szkoła jest be, za to omijanie ich by z przyjaciółkami kupić nowy pasek do spodni na ,,dyskę" jak najbardziej. Czasem jednak chcąc poudawać dorosłą chcesz robić to co dorośli, a dorośli co robią? Czytają! Nie jednak dla Ciebie XXlecie międzywojenne i te wszystkie smutne historie, Ty wolisz czytać o PRAWDZIWYM życiu. Zatem dużo o miłości, zabawach, zakupach!

Ja akurat do typowych nastolatek nie należałam i jednak z reguły sięgałam po ambitniejsze tomy, a im grubsze tym bardziej powodowały, że chwytałam za portfel nie zastanawiając się nawet za co potem kupię serek waniliowy w szkolnym sklepiku i kawę z mlekiem, choć wtedy to pewnie było raczej mleko z kawą. Skłamałabym jednak mówiąc, że i mi typowo ,,nastolatkowe" książki były obce i wspominam okres dojrzewania pod znakiem ,,Pamiętnika księżniczki" gdzie marzyłam bym kiedyś i ja ze zwykłej uczennicy stała się królową małego, uroczego państewka, gdzie wszyscy obywatele w przeciwieństwie do naszego kraju na uśmiech sąsiada nie myślą ,,pewnie coś kombinuje".  Zaczytywałam się też w losach bogatej elity Nowego Yorku i zastanawiałam, kto jest tytułową ,,Plotkarą" śniąc o tym, by także robić zakupy nie w sieciówce, gdzie potem zobaczę połowę koleżanek z klasy w tej samej spódniczce w kwiatki, lecz mieć piękne suknie szyte na miarę, które kosztują tyle co średniej wielkości samolot. Śmiejcie się śmiejcie, ale nie uwierzę, że żadna z Was nigdy nie czytała podobnego tasiemca, który doskonale spełnia swoją rolę - zajmuje na pięć minut, wywoła uśmiech, jest lekko, przyjemnie, bez refleksji i powoduje, że Twoje komórki mózgowe umierają śmiercią naturalną. 

Poczytaj mi mamo! 
Także lektura jednak i ukochana książka dzieciństwa. Niezaprzeczalnie są to przygody wesołych rozrabiaków z Bullerbyn, których losy pokochałam, a sama twórczość Astrid Lingren zajmowała wszystkie moje domowe półeczki stając się dla mnie niemal moją ,,drugą mamą". Moi rodzice pewnie byli mniej zadowoleni z tego faktu, ponieważ dzieci z Bullerbyn do najgrzeczniejszych nie należały, a ich wesołe przygody potem wraz ze współtowarzyszami z osiedla próbowaliśmy powtarzać. Kończyło się to najczęściej szlabanami na Internet, niemniej wspomnienia mam piękne! Guzy na głowie i blizny na skórze też...

Nie zawsze w kolorze landrynkowego różu
W okresie gimnazjum, kiedy zaczęłam dojrzewać i zmieniło się z moje myślenie z dziecięcego na bardziej ,,dorosłe", a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało i tematyka moich książek się zmieniła. Nie były to już wyłącznie przygodówki o poszukiwaczach skarbów lecz pojawiły się lektury podejmujące młodzieńcze problemy, w których często pojawiało się słowo ,,na k", którego mamusia zabroniła używać, zwłaszcza przy sąsiadach... Wtedy też zaczęłam czytać poważne książki pokazujące, że życie nie zawsze jest wyłącznie różowe i usłane płatkami pachnących róż błogo pieszczących nasze bose stopy. Z najszerzej otwartymi oczami czytałam książkę ,,My dzieci z dworca Zoo" podejmujące tematykę uzależnienia od narkotyków wśród młodzieży. Pamiętam jak przeżywałam losy głównej bohaterki mając w świadomości fakt, że opowieść ta opisana była na faktach i zdając sobie sprawę, iż to naprawdę się dzieje, ma miejsce. Mrok, brud i przygnębiający klimat Berlina lat 80. jest nie do podrobienia i stanowi obowiązkową lekturę dla każdego nastolatka wkraczającego pomału w brutalny świat dorosłości.

To teraz popcorn i oglądamy!
Nie oszukujmy się, wielkie wydawnictwa na książkach chcą przede wszystkim zarobić. Wykorzystują naszą miłość do książek co skutkuje pojawianiem się na ich bankowych rachunkach kolejnych zer. By machina kręciła się dalej, opisuje się losy bohaterów ,,dziesięć lat później", a w dalszej kolejności opisywane są losy ich dzieci, potem dzieci dzieci i dzieci dzieci ich dzieci.  Kiedy brak już pomysłów ta sama historia przedstawiana zostaje z perspektywy innego bohatera czy jakiegokolwiek innego obserwatora np. drzewa. Kiedy już nie ma czym zapisać stron zawsze można przejść na formę cyfrową! Wtedy też powstają ekranizacje. Zawsze jak mantrę powtarzam, że żaden absolutnie film nie jest w stanie zastąpić mi ulubionej książki, nie jest w stanie nawet zbliżyć się do jej fenomenu o włos. Głębokie zdziwienie zatem spowodowała u mnie jedna książka, której to ekranizacja wywołała we mnie większe emocje. Mowa o osławionych ,,Igrzyskach śmierci". Niezwykle do gustu przypadła mi cała saga, którą pochłonęłam w jeden tydzień. Choć młodzieżówek z reguły nie tykam, tą przeczytałam z nieukrywaną ciekawością. Idea igrzysk mających na celu trzymać w szachu mieszkańców i będąca metodą utrzymania władzy wydała mi się ciekawa, a same zmagania bohaterów wywoływały szybsze bicie serca. Filmów natomiast z reguły nie lubię i oglądam rzadko więc nie poszłam do kina z wielkim entuzjazmem spodziewając się, że jak zwykle podtrzymywać będę opinię, że: ,,co książka to jednak książka". Tutaj jednak to film podobał mi się bardziej i choć uważam, że to tylko wyjątek potwierdzający regułę to niemniej przyznać muszę, że reżyser i scenarzyści wykonali kawał dobrej roboty.

Ale o co tyle szumu?
Zaraz ktoś mi zarzuci zapewne, że wcale nie jestem dwudziestoparoletnią studentką lecz czterdziestoletnim, starym monterem kablówki spędzającym każdy dzień przed ekranem telewizora i drapiącym się po głowie. Jak bowiem mi KOBIECIE może nie podobać się ta książka? Ano może. Choć lubię na półkach wynajdywać perełki, często sięgam po głośne, światowe bestsellery, aby przekonać się na własnej skórze: O co tyle szumu? Tak też zrobiłam w związku z książką, która ostatnimi laty wywołała prawdziwą burzę komentarzy. Panie i panowie, a teraz randka z panem Greyem. ,,50 twarzy Greya" chyba nie muszę przedstawiać. Książka z motywem erotycznym, już samo to musiało wywołać odgłosy zachwytu rządnych wrażeń i oburzenia tych bardziej świętych. Nie wiedząc do, której grupy się zaliczam podeszłam do niej bez większych oczekiwań i bez wyrabiania sobie opinii by zachować obiektywizm. Lektury przeczytałam dokładnie 38 (sprawdziłam!) po czym najchętniej wykorzystałabym do rozpalenia w kominku co by był z niej jakiś pożytek. Lektury lekkie i przyjemne - jak najbardziej, każdy potrzebuje chwili relaksu. Niemniej czytanie co drugą stronę o tym jak główna bohaterka ,,przegryza wargę" co stanowi apogeum jej wyrażania emocji znudziło mnie do tego stopnia iż do końca nie dobrnęłam. Główny zarzut to zbyt prosty język, wielość powtórzeń, przewidywalna historia i motywy, które miały dać pikanterii dla mnie były niewinne niczym wieczorynka puszczana w TV. Druga szansa - poszłam zobaczyć ekranizację (dobra przyznaję, głównie ze względu na głównego aktora). Moje wrażenia? Zjadłam smaczny popcorn i tyle właściwie. Choć przyznać muszę iż zachwyciłam się również soundtrackiem. Nie kupujcie więc na DVD filmu, tylko płytę z muzyką, a wierzcie mi, że to będą naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze!  

Po raz kolejny spytam Was moi drodzy, czy macie podobne książki, które
wbiły się niczym szpilka w Waszym życiu? 
Może macie takie, które zakwalifikowalibyście do powyższych kategorii? :-)

Odsyłam Was również do pierwszej części wpisu o papierowych historiach. 

Nowszy post Starszy post Strona główna

233 komentarze:

  1. Dzieci z Bullerbyn i Martynka to klasyki, o których nigdy nie zapomnę :) Następnie Pamiętnik Narkomanki i Dzieci z Dworca ZOO dokładnie jak u Ciebie. W LO zaczęłam sięgać po książki związane z tematyką typowo kryminalistyczną i detektywistyczną i wtedy rozpoczęła się moja miłość do thrillerów powiązanych z zagadkami i książkami na myślenie :) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również czytałam Pamiętnik Narkomanki i Dzieci z Dworca ZOO - to była chyba VI klasa :)

      Usuń
    2. Też uwielbiam kryminały, sensację i thrillery! To zdecydowanie mój ulubiony gatunek jeżeli chodzi o książki. :-)

      Usuń
    3. Też czytałam Pamiętnik Narkomanki i Dzieci z Dworca ZOO, mało czytałam jako nastolatka, a te mnie wciągnęły. Teraz zdecydowanie czytam więcej i uwielbiam swój czas z książką:)

      Usuń
    4. Cieszę się, bo to cudownie spędzony czas! :-)

      Usuń
  2. O Greyu to juz pisałam tyle, że aż mam wiadomość zwrotną z trzewi. Ta książka to gniot. Przez pięć lat aktywnie zajmowałam sie filozofia libertynizmu - no może w czyn nie wprowadzałam;) -niemniej jednak współpracowałam przy pewnym projekcie... Zatem nie przemawia przeze mnie wrodzona pruderia. A co do książek... Literatura to podstawa- tak mnie zaprogramowano genetycznie- sprawa trwa od pokoleń. Jestem wytworem nieco starszego pokolenia niz Ty. Cóż - paru z moich rówieśników gdzieś tam w życiu dotarło, nie wszyscy zasiedliśmy przed tv z parówkami i z dziurą na palucha w skarpecie. Chociaż i tak czasem kończy nonkonformizm... Uwierz. Wychowanie pod hasłem- bunt jest naszym obowiązkiem czasem skutkuje pustką w lodowce i kieliszkiem gorzałki na drugie śniadanie. Ot pierwszy z brzegu przykład - mój przyjaciel z ktorym razem kończyłam filozofię, człek niebywały, odjechany, nieprzystosowany- nie odnalazł sie w wyścigu szczurów- dzis sprzedaje swe usługi w gratce, jako złota raczka. Kolokwialnie - kible ludziom przetyka. A ja... Jestem tu gdzie jestem, bo pewnego dnia trafiłam jako smarkula na Bułhakowa. Powaznie. Taki idealizm mi sie kurza miednica przytrafił.
    Zastanawiam się nad literaturą młodzieżowa... My dzieci...- wiadomo ale wczesniej był Szklarski, Nienacki, Bahdaj. Musierowicz czytam do dzis;). W doroślejszej postaci- hmm... Czytam wszystko- poznawczo, dla przyjemnosci - Axelsson, Allende... zbyt wiele tego. Niewypały i niewybuchy zawsze się zdarzają.
    Masz genialne pióro - tak przy okazji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z panem Greyem się raczej nie polubię, mam podobnie jak Ty. Musierowicz to również lata mojej młodości... :-)Też czytam bardzo dużo i staram sie nie trzymać jednego gatunku choć jednak swoich faworytów do których wracam mam!
      Dziękuję pięknie za ciepłe słowa. :-)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o książki to ja jako mały szkrab (tak z 5 lat) przeglądałam książki kucharskie mamy :) Potem w I-II klasie wzięłam się za "Baśnie z 1001 nocy", całą serię "Opowieści z Narnii", fraszki, bajki Krasickiego, "Wesele" (pamiętam jak odgrywałyśmy to z siostrą na rolę :) ) itp. Pamiętnik księżniczki był dla mnie zbyt "cukierkowaty" - jakos mnie nie wciągnął :) Z racji moich zainteresowań czytałam również baśnie z różnych zakamarków świata, mitologię.... W podstawówce, gimnazjum i LO przede wszystkim czytałam lektury szkolne a w wakacje (niektóre bardzo mi się spodobały jak np. "Krzyżacy" czy "Quo Vadis") to co mi po prostu "podeszło". :) Pamiętam, że w podstawówce (IV-V klasa) przeczytałam "Oskara i panią Różę" i zakochałam się w tej książce ;) Obecnie jest tak samo, ale "zrobiło się" ze mną coś "dziwnego" - lubię wracać do klasyki typu "Kubuś Puchatek" - kiedy to były lektury szkolne wydawały mi sie beznadziejnymi książkami a teraz po latach dostrzegam w nich głębokie przesłanie i naukę. Czytam też opowiadania dla dzieci i z całego serca mogę polecić "Dziewczynkę z parku" - to na prawdę przepiękna historia, nie tylko dla dzieci :) Oczywiście nie czytam tylko książek dla dzieci bo są i poważniejsze lektury np. książki historyczne opisujące losy jakiejś królowej czy rodu królewskiego :) Czytam różne książki - to co mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, z krainą Narnii też się oczywiście znam! Pamiętnik księżniczki, to prawda odnośnie jego przesłodzonego klimatu. W czasach jednak kiedy byłam nastolatką taki mi pasował, pewnie obecnie nie przebrnęłabym przez te lektury. :D
      ,,Krzyżaków" absolutnie uwielbiam, podobnie jak ,,Ogniem i Mieczem". Oskar to klasyk oczywiście. Nie ma także nic lepszego niż stare dobre książki z dzieciństwa - Kubusia Puchatka czy Małego księcia zna każdy stąd o nich nie pisałam. To oczywiste wybory! :-)

      Usuń
    2. To widzę, ze mamy podobny gust ;)

      Usuń
  4. Mi od dziecka towarzyszą książki. Mama czytała mi nawet kiedy jeszcze sama nie umiałam mówić i podejrzewam, że to właśnie dzięki temu szybko nauczyłam się mówić płynnie, budować pełne zdania i niesamowicie szybko zapamiętywać nawet dość długie wierszyki. Bajki Jana Brzechwy znałam na pamięć i potrafiłam zacytować dowolną kiedy ktoś mnie o to prosił. Później w szkole, przez cały okres, czytałam lektury i książki, które wybrałam sobie sama. Przekrój tematów tak samo jak u Ciebie był różny. Czytałam wszystko od Pamiętników Księżniczki, przez Władcę Pierścieni aż po kryminały Chmielewskiej i książki oparte na faktach oraz biografie. Teraz podczas studiów niestety mam mniej czasu na czytanie, ale jakaś książka zawsze mi towarzyszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również z książkami znam się od lat najmłodszych. Zasługa w tym głównie moich ukochanych dziadków. :-) Bajki Brzechwy oczywiście są moim zdaniem absolutnie nie do przebicia. Czytałam również i znam doskonale wszystko co wskazałaś, jedynie z ,,Władcą Pierścieni" miałam mały problem o którym pisałam w poprzednim wpisie. Wydaje mi się jednak, że wynikało to z wieku w jakim sięgnęłam po tą książkę. Zrobię drugie podejście i dam znać!
      Mi też towarzyszy zawsze i czuję, że to się nie zmieni. :-)

      Usuń
  5. Jako dziecko i nastolatka byłam strasznym molem książkowym, do tego stopnia, że w podstawówce dostałam wyróżnienie za największą ilość przeczytanych książek, których w ciągu jednego roku szkolnego przeczytałam prawie 300.... :D "Dzieci z Bullerbyn" również uwielbiałam, ale istną wisienką na torcie była Lucy Maud Montgomery, autorka "Ani z Zielonego Wzgórza". Kochałam jej książki, z resztą nadal mam do nich ogromny sentyment. A co do Greya to zgadzam się z Tobą. Widziałam jakieś urywki filmu, czytałam fragmenty książki i prawdę mówiąc wywołało to u mnie niesmak. Oczywiście nie urażając wszystkich fanów tej serii, ale to jest.... a może lepiej nie będę mówić co. Zakończę moją wypowiedź wymowną ciszą...... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w Klubie :) Cztery razy zgarnęłam taką nagrodę z mniej więcej taką samą ilością ksiązek :)

      Usuń
    2. Ja takie czytelnicze konkursy wygrywałam właśnie w szkole co miesiąc. Też czytałam na potęgę po prostu, zostało mi to do dziś. :-) Oczywiście Anię i jej przygody znam również chociaż pamiętam, że nie od początku się z nią polubiłam!
      Ja też nie chciałam nikogo urazić moim ekhem... powiedzmy łagodnie mówiąc małym zniechęceniem do pana Greya jednak no nie mogę znieść tej książki, dla mnie to bełkot, przepraszam. :D

      Usuń
    3. Jak zaczęłam czytać Greya to mnie zemdliło... nie wiedziałam o czym to jest - bibliotekarka mi poleciła no i to był błąd ;P

      Usuń
    4. Ja rozumiem, że ta książka może się podobać... ale ja niestety w książkach szukam czego innego. :-)

      Usuń
    5. Dla mnie książka albo musi mieć jakieś przesłanie, głębię albo kojarzyć się z przyjemnymi wspomnieniami tak jak Baśnie braci Grimm (wersja dla dzieci), które wiele lat temu kupiła mama (książka wiele już przeszła ale nadal ją posiadam ;D )

      Usuń
  6. Uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn...Szaleństwa Panny Ewy w później Fleszerową Muskat i Krystynę Siesicką .... A PANI TWARDOWSKA - Mickiewicza "weszła mi do głowy" ot tak, sama bez nauki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak ,,Szaleństwa panny Ewy" to też było niesamowite! :-)

      Usuń
  7. Grey to zaiste jakaś pomyłka :D Jest tak wiele prawdziwej literatury, a takie coś jest promowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i nie rozumiem tego fenomenu. Przejadł mi się temat Greya :D

      Usuń
    2. I ja muszę się niestety zgodzić. :D

      Usuń
  8. Uchowałam się nie czytając Greya ;)
    Chmielewska i Musierowicz w czasach liceum, ale przede wszystkim Kirkwood, o którym już pisałam. Dużo thrillerów psychologicznych, Potter. "My dzieci..." też oczywiście czytałam, zszokowała mnie. Narkotyki to zuo :P Te książki przychodzą mi na myśl od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Chmielewska i Musierowicz mają świetne pióro to fakt. Thrillery zwłaszcza psychologiczne to podobnie jak kryminały moje ulubione. Potter to ksiażka mojego życia, a po ,,My dzieci z dworca zoo" naprawdę przez parę dni nie mogłam dojść do siebie.

      Usuń
  9. No to teraz ja się wypowiem. Ta co przeczytała w tym roku 160 książek ;) (uroki bezrobocia i nadmiar wolnego czasu). Książki są ze mną od dzieciństwa, chociaż przyznam, że w pierwszych klasach podstawówki lektury oporni mi szły. Od najmłodszych lat mama czytała mi książki, seria "Poczytaj mi mamo" zajmowała pół półki, tak samo różne wierszyki dla dzieci. Moją ulubiona książką była "Dziad i baba" J.I. Kraszewskiego, mama mówi, że w kółko musiała mi ją czytać :) Sama nie wiem czemu mi się tak podobała, bo ona opowiada o tym jak śmierć przychodzi do starego małżeństwa i jak oboje krzyczą "jego zabierz, nie mnie", "ją zabierz". Do dziś stoi na mojej półce :)
    "Pamiętnik księżniczki" wspominam z sentymentem, uwielbiałam tą serię :) "Igrzyska" również bardzo szybko pochłonęłam, filmów zostało mi chyba 3 do nadrobienia, ale również mi się podobały. Zazwyczaj mam tak, że oglądając film oparty na książce, która czytałam bardzo zwracam uwagę na różnice między nimi. Mało kiedy się zdarzyło żeby film bardziej mi się podobał od książki.
    Pana Greya również czytałam, pierwszą część pożyczyła młodsza siostra od koleżanki z klasy, obie mają 16 lat ;) Szybko go skończyłam, może być, ale druga część o wiele lepsza, przynajmniej jest jakaś akcja i coś się dzieje ;)
    Lubię bardzo różne książki, kryminały (Agata Ch., czy pisarze skandynawscy oraz nasi rodzimi), obyczajówki oraz historyczne. Z resztą w każdym gatunku posiadam swoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny wynik, tyle książek!
      Poczytaj mi mamo, to były fajne lekturki. :-)
      Też serię o księżniczce wspominam z sentymentem, miałam bowiem z Mią te same typowo nastolatkowe dylematy, miło było wiedzieć, że ,,nie jestem sama". :-)
      Pan Grey... no już lepiej nie będę mówić, oszczędzę go. :D
      Agata Christie to królowa kryminałów, a skandynawskie są najlepsze, amen. :-)

      Usuń
  10. No więc zacznę swój wywód - Dzieci z Bullerbyn i Pippi Lanstrong - chyba dobrze napisałam :P - uwielbiałam ( w sumie przed nimi jarałam się wszelkimi książkami Disneya, ale chyba jednak chodziło o ilustrację. Potem oczywiście Plotkara i Pamiętnik Księżniczki, niestety Plotkarę tylko 1. część udało mi się przeczytać. Swego czasu miałam fioła na punkcie Dynastii Niziołków czy Miziołków, nie pamiętam, ale chyba z 10 razy ją wypożyczałam z bliblioteki. Oczywiście ochoczo przeczytałam Krzyżaków, Potop, Lalkę oraz Chłopów (to nie żart), lubię powieści tego typu i już. Potem był Harry Potter, Zmierzch, Igrzyska, Niezgodna i 50 Twarzy Greya (gdzie wcale nie interesowały mnie opisy akcji - raczej irytowały - ale po prostu już taka jestem, że musiałam wiedzieć czy wezmą ślub :D). Co ciekawe Zmierzch, Niezgodna i Igrzyska rozpoczęłam od obejrzenia filmu, dopiero potem wzięłam się za książki. Jak zawsze książka zdecydowanie lepsza - aczkolwiek w HP i IŚ filmy również były na przyzwoitym poziomie. Ale jakbym miała wybrać jedną ulubioną książkę chyba pozostałabym przy Dzieciach z Bullerbym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, ,,Dzieci z Bullerbyn" to jest absolutny hit. :-) Zresztą wszystkie książki Astrid są naprawdę fenomenalne moim zdaniem. Plotkarę czytałam wszystkie części niemniej serial jest o niebo lepszy i naprawdę to chyba jedyny wyjątek potwierdzający w moim przypadku regułę, że ekranizacja podoba mi się bardziej. ,,Niezgodną" jako wersję filmową uwielbiam, książki przeczytałam, ale jako że po ,,Igrzyskach", które są moim zdaniem o niebo lepsze, przeżyłam zawód.

      Usuń
    2. Eee wstyd się przyznać, ale ja po zakończeniu Niezgodnej ryczałam jak głupia i po prostu nie mogłam się z tym pogodzić... dlatego też mam cichą nadzieję, że filmowcy pójdą po rozum do głowy :D

      Usuń
    3. Muszę jeszcze raz chyba sięgnąć po tą książkę i dać jej drugą szansę. :-)

      Usuń
  11. Wow naprawdę niezła opinia. To prawda teraz są takie czasy i nastolatkowie tak robią, zwłaszcza ci z gimnazjum. Ja w gimnazjum byłam spokojna i i nie opuszczałam lekcji i też czytałam książki, ale za to w ogóle się nie uczyłam.
    Co do książek to masz rację robią ciągle opisy dzieci, potem ich dzieci itd. No ale co zrobić ludzie to lubią i już tego nie zmienią, dopóki mają za to pieniądze. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasach nastoletnich wszystko się wybacza, nawet przesłodzone książki o mało ambitnej, infantylnej wręcz treści! :D

      Usuń
  12. Pamiętam jak przeczytałam "My, dzieci z dworca Zoo" ta książka utkwiła mi bardzo głęboko w pamięci a było to w gimnazjum jakieś 10 lat temu. Od tamtej pory zawsze jak słyszę o narkotykach to mi się ona przypomina. Pamiętam jak ciężko mi się ją czytało ze względu na moje obrzydzenie do brudu ;/ Ale była zarazem bardzo fascynująca i smutna ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nic mi nie mów, bo ja autentycznie naprawdę nie mogłam dojść do siebie po przeczytaniu tej książki! Dla młodej osoby nieznającej ,,uroków" i ciemnych stron tego świata, to co zostało tam opisane było nie do uwierzenia.

      Usuń
  13. o matko nic mi nie mów o 50 twarzy Greya, gniot jakich mało, po paru stronach brało mnie na hefty :D Nic nie poradzę, że mimo, że chciałam nie spowodowała u mnie żadnych wyższych pożądań, a wręcz spowodowała, że mi się gorzej zrobiło, a głównej bohaterki... zrobiło mi się po prostu żal. I wcale nie wstydzę się swojej opinii, bo nikomu za karę bym jej nie kazała czytać ;) Filmu nie oglądałam, ale widzę, że jak miałabym to zrobić to muszę kupić dobry popcorn! ;)

    Co do dzieci z Bullerbyn... nie zapomnę jak mama kazała mi ją przeczytać za karę bo choinke wywróciłam bo latałam za takim wiatraczkiem z chipicao... i poleciał za choinke, a ja za nim... matko... tych świąt nigdy nie zapomnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ,,50 twarzy Greya" to książka, którą albo się kocha albo nienawidzi. Ja niestety należę do grupy numer dwa... :-) Nie jestem w stanie znieść takiego języka i tak banalnej historii oczywistej do bólu. Film jest po prostu... takim lekkim czymś co to oglądasz i za pięć minut o nim zapominasz. Ot taka rozrywka bezrefleksyjna. Jednak muzyka jest naprawdę dobra!
      Hahahah ale mnie rozbawiłaś tą opowieścią, musiało być wesoło! Ja w święta z kuzynką zrobiłyśmy lepszy numer. Podczas ubierania choinki zauważyłyśmy, że jak zbliży się ,,anielskie włosy" te takie ozdoby do telewizora to one się przyciągają jak magnez. Tak to przytykałyśmy do ekranu, że nagle telewizor zrobił bum i siadły korki. :D Na szczęście telewizor się nie spalił... Wujek by nam dał popalić jakbyśmy popsuły jego ukochaną plazmę. :D

      Usuń
    2. zgadzam się co do zdania na temat 50 twarzy :) ja też do tej drugiej należę :D
      Film nadrobię, ale muszę się psychicznie przygotować :)
      Hahahaha wymiatacie dziewczyny! Nie wyobrażam sobie miny wujka jak to zobaczył :) Telewizor się Wam nie spalił widzicie, a u nas choinka spadła na cały stół i jeszcze w żarcie i połowa bombek si,ę wytukła. Moja mama była swięta, że mnie nie zabiła na miejscu :) Ale twoja historia jest zabawniejsza :)

      Usuń
    3. Film obejrzyj, bo warto dla samego zaspokojenia ciekawości. :P No i oczywiście muzyki!
      Haha to nieźle się działo u Was też! Przynajmniej jest co wspominać. :P U nas raz choinkę przewrócił kot, któremu zachciało się pobawić bombkami. :D

      Usuń
    4. hahahaha kot? Hahaha przebił mnie milion razy bardziej :D Aż się oplułam jak to przeczytałam! :)
      Obejrzę, a muzykę już dawno mam obczajoną, bo moja współlokatorka była w niej zakochana i pobrała całą ścieżkę, w maju zwracałam już tą muzyką :) Ale jest piękna <3

      Usuń
  14. Też kiedyś czytałam Pamiętnik księżniczki :)
    Co do filmu 50 twarzy Greya (ponieważ książki nie czytałam) nie podobał mi się :) Ale cóż ile ludzi tyle opinii :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Pamiętniki księżniczki" chyba zna każda nastolatka. :D Aż chętnie z sentymentu wróciłabym do tych czasów i przypomniała sobie tą serię. Mam ją nawet w domu... :-)
      Film nie jest wysokich lotów i jest po prostu zabijaczem czasu, ale przy tak okropnej książce to w porównaniu z nią to majstersztyk!

      Usuń
  15. Ja też wręcz roslam z książkami, w dzieciństwie oglądałam mało tv, Internet dosyć późno u mnie założono, zatem były moją główną rozrywką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co prawda jestem z czasów gdzie Internet był już uzależnieniem większości nastolatków, ale i tak co książka to książka i to było najlepsze źródło mojej rozrywki. :-)

      Usuń
  16. My dzieci z dworca zoo przeczytałam chyba dwa razy... - uwielbiam! Film również oglądałam, ale to już nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się absolutnie co do książki i filmu. :-)

      Usuń
  17. "Pamiętnik księżniczki" to książka mojego dzieciństwa. ;] Kiedyś nad morzem trafiłam do sklepu z wyprzedażą książek i w dziale dla młodzieży odkryłam serię "Pamiętnika księżniczki". Niestety, mieli tylko części: 6, 7, 7 i 1/2 i 9, jednak ostatecznie postanowiłam wydać 7 zł i wybrałam część 6. Chwilę później zaczęłam zagłębiać się w lekturę. Wszyscy domownicy już spali, ale ja nie mogłam przecież przestać czytać w najbardziej interesującym momencie. Była to pierwsza książka, w którą tak bardzo się wciągnęłam i nie spałam pół nocy aby ją skończyć. Następnego dnia pobiegłam do sklepu po kolejną część. Kiedy wróciłam do domu wiedziałam, że będę musiała przeczytać całą serię i tak też zrobiłam. Niestety ostatnia, 10. część (były jeszcze 4 i 1/2, 7 i 1/2 oraz 7 i 3/4) została przeze mnie przeczytana, kiedy już trochę wydoroślałam a na dodatek, jak to bywa, widać było, że jest pisana na siłę... Ostatecznie ją dokończyłam i pomimo, że ostatnie części były odrobinę rozczarowujące, to i tak poleciłabym te książki każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam chyba wszystkie części w domu albo większość i powiem Ci, że wszyscy w komentarzach tyle o niej wspominają, że chyba sobie z sentymentu wyciągnę którąś. :-)

      Usuń
  18. Uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn. Już nie pamiętam ile razy czytałam książkę :) Film oczywiście też obejrzałam. I cała seria Jeżycjady. Te książki tworzyły moje dzieciństwo :) Teraz chłonę książki jak gąbka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest książka klasyk i absolutnie konieczna do znajomości lektura każdego dziecka. :-)

      Usuń
  19. Uśmiałam się trochę czytając końcówkę posta. Grey mnie nie kusi, książki nie czytałam ani nie oglądałam fimu. Natomiast moja nastoletnia córka się zachwycała tym i tym , no cóż trochę mamy inny poziom rozwoju ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Ta książka będzie miała swoich miłośników to z pewnością, każdy od książki oczekuje czego innego i Ci co liczą na lekką i przyjemną opowieść powinni być zadowoleni. :-)

      Usuń
  20. Zazwyczaj sięgam jednak po tą lżejszą literaturę... miałam etap Ani z Zielonego wzgórza, potem zaczytywałam się w XIX-wiecznych romansach, jeszcze niedawno w kryminałach Lackberg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekka lektura jest równie przyjemna co te bardziej ambitne. :-) Lackberg jest moją mistrzynią jak zresztą większość skandynawskich autorów kryminałów. :-)

      Usuń
  21. ""Niezaprzeczalnie są to przygody wesołych rozrabiaków z Bullerbyn, których losy pokochałam, a sama twórczość Astrid Lingren zajmowała wszystkie moje domowe półeczki stając się dla mnie niemal moją ,,drugą mamą" - hahaha, miałam tak samo! Również zaczytywałam się w Pamiętniku Księżniczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Astrid jest niezastąpiona. <3 Pamiętniki natomiast to przyjemne wspomnienie czasów nastoletnich i problemów typowej trzynastolatki. Cudowne czasy. :-)

      Usuń
  22. Kocham Dzieci z Bullerbyn w dziecinstwie i w ogóle całą twórczość Astrid:) A o Grey'u się nie wypowiem, nawet nie sięgam, bo po studiach mam takie "skrzywienie", że czytam tylko literaturę piękną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również literaturę piękną uwielbiam i to raczej do niej mi bliżej. :-)

      Usuń
  23. Przypomniałaś mi o ,,My dzieci z dworca Zoo", czytałam jako nastolatka i faktycznie zrobiła na mnie wtedy wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, to wstrząsająca historia. Zwłaszcza, że to żadna fikcja, a rzecz która rzeczywiście miała miejsce. To chyba w tym wszystkim uderza najbardziej...

      Usuń
  24. Oj tak, ja jako wielka milosniczka ksiazek mam na polce ksiezki których nigdy nie zapomne. Jestem bardziej fanką fantastyki, a moja totalnie ulubiona ksiazka jest "Oszukani" z serri Star Wars, ksiazka strasznie smutna z niesprawiedliwym zakonczeniem, ale jednak zrozumialym. Drugą ksiazka jest "Wielki marsz" Stephena Kinga, który chcialam przeczytac przez 5 lat, ale nigdzie go nie bylo az w koncu zamowilam z internetu i jak czytalam to czulam sie tak jakby sie spelnilo jakies moje marzenie. Duuzo jest takich ksiazek.
    A z tych co wymienilas czytalam wszystkie, "Igrzyszka smierci" w tydzien, podoba mi sie książka i film, "Pamiętnik księżniczki" to równiez seria która pochłaniałam w podstawówce, a na "Dzieciach z dworca zoo" byłam ostatnio na spektaklu z sentymentu.
    Co do "hitu" czyli "50 twarzy Greya" to seria była okropna, ale przyznam ze film mi się podobał. Nie musialam czytac powtarzającej się Anastasii, muzyka była genialna i oglądało mi się to jak zwykłą komedię romantyczną/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielki Marsz, też o nim wspominałam. Niesamowite emocje wywołała we mnie ta książka.
      Pamiętniki, zgadzam się. :-)
      Film natomiast jest po prostu lekkim sposobem na zajęcie czasu i myśli po ciężkim dniu. :-)

      Usuń
  25. Ktoś jeszcze w końcu zwrócił uwagę na tę nieszczęsną wkurzającą wargę... Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  26. raczej rzadko coś czytam - z braku czasu, ale i braku miłosci do ksiazek. filmy czy seriale też rzadko oglądam, bo zawsze znajdzie się coś pilniejszego, ale ... raz na jakiś czas, aż marzę o książce - wtedy staram się wybrać coś wartościowego, ciężkie książki mnie nie przerażają. za to stronie od romansów.

    jako nastolatka przeczytałam chyba większość książek Siesickiej - to taki moj jedyny "romansowy okres" . Musierowicz to wspomnienie końcówki szkoły podstawowej. w okresie studiów Orwell zająl pierwsza pozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam niewiele czasu wolnego jednak każdego dnia staram się przeczytać choćby i parę stron. :-) Również preferuję literaturę ambitniejsza... ;-) Chociaż i po zwykłe obyczajówki także chwytam, nie ma się co zamykać na jeden gatunek choćby i najlepszy.
      Musierowicz oczywiście znam, całe lata nastoletnie mi towarzyszyły książki tej pani. :-)

      Usuń
  27. Czasy dzieciństwa to zdecydowanie książki przygodowe np. W 50 Dni Dookoła Świata Juliusza Verne no i oczywiście ruda Anka z Zielonego Wzgórza :) Przybijam piątkę za okres dorastania- wtedy też namiętnie sięgałam po mocniejsze pozycje a My Dzieci z Dworca Zoo było najlepszą książką jaką wtedy przeczytałam. Za 50 Twarzy Greya podziwiam, ja jakoś z góry założyłam, że mi się nie spodoba :D
    Ps: Mam nadzieję, że to nie koniec papierowych historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda Ania to moja niemalże przyjaciółka haha! :-)
      Zgadzam się, że ,,My dzieci..." to fenomenalna książka chociaż ja akurat nie wymieniłabym jej w katgorii ,ulubione", a raczej takie, które zapamiętam do końca życia z uwagi na treść.
      Tajemnica! Jednak jeszcze Was zaskoczę, to obiecuję... ;-) Narazie ciiii... :D

      Usuń
  28. Dziś trafiłam po raz pierwszy na Twojego bloga. Zresztą sama też od niedawna bloguję, więc może właśnie dlatego dopiero dziś.
    Muszę przyznać, ze Twój wpis bardzo mnie zaciekawił, a właściwi "wciągnął". Szczególnie ta część, gdzie dobitnie piszesz o tym, jak to na książkach się zarabia. Sądzę nawet, że dokładnie tak samo mogłabyś napisać o chyba każdej rzeczy. Bo gdyby wrócić tak myślami kilka lat wcześniej, albo kilkanaście lat wcześniej, albo jeszcze więcej lat wcześniej i porównać to co było wtedy do chwil obecne, to okazałoby się, ze ludzie doskonale (o ile nie lepiej, bo wtedy mieli "mniej na głowie") dawali sobie radę bez wielu obecnych produktów. Tak samo zresztą, jak i bez wielu książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za takie słowa, to dla mnie prawdziwy komplement. :-)
      Masz absolutną rację.

      Usuń
  29. już któryś raz goszczę na Twoim blogu. tym razem zostaję z Tobą na stałe:)
    ja osobiście przyrzekłam sobie, że nigdy nie sięgnę po książki z serii Grey'a.
    proszę o pomoc w klikaniu, bardzo potrzebuję kliknięć :* ZAPRASZAM DO MNIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! Zapraszam częściej. :-)
      Faktycznie, ,,Grey..." to trochę problematyczna książka. ;-)

      Usuń
  30. A ja nigdy nie lubiłam czytać książek na podstawie faktów, czy innych obyczajówek. Fantastyka grała u mnie główną rolę od dziecięcych lat. Można powiedzieć, że wychowałam się na Władcy Pierścieni i Harrym Potterze. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ,,Harry Potter" to i moje dzieciństwo tak więc piątka! :-) Pozdrawiam również!

      Usuń
  31. Super skojarzyło mi się z Dziećmi z Bullerbyn :D stare dobre czasy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie to były piękne czasy, ach... :-)

      Usuń
  32. Ależ miło się czytało Twój wpis. Pamiętam sama jak sięgnęłam po "My dzieci z dworca Zoo". Świetna książka i tak jak mówisz powinna być obowiązkowo lektura każdego nastolatka. Co do Pana Graya oh... przeczytałam tak samo jak Ty kilkadziesiąt stron, ale na pewno byłam bardziej wytrwała i doszłam do około setki. Dalej już nie mogłam jej czytać... . Co do ekranizacji obejrzałam na szczęście na dvd. Film tak monotonny jak książka i racja lepiej kupić płytę z muzyką niż filmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taką opinię! :-)
      To prawda, każdy nastolatek powinien się zaznajomić z treścią tej książki - ku przestrodze.
      Pan Grey jak widzę nie tylko mnie zalazł za skórę... :P

      Usuń
  33. Niedawno zrozumiałam, ze nie przepadam za filmami. Zawsze kiedy mam wolny czas to najchętniej czytam albo piszę. A książki - różnie bywa. Czasem czytam kryminały, czasami historie pisane przez życie, albo jeszcze coś innego, w zależności od apetytu. Nie znoszę i nigdy nie sięgam(ałam) po: fantasy i science-fiction oraz tematyki politycznej, sportowej, gangsterskiej czy o narkotykach. Romanse stanowią rzadkość. Greya przeczytałam, wkurzając się trochę, bo historia nawet jakaś była, ale autorka przesadziła w wielu wypadkach, np. ta niebywała jurność obydwojga bohaterów, wiele lat żyję na tym świecie i wiele widziałam, ale to z książki to chyba już jakaś jednostka chorobowa... Biorąc powyższe pod uwagę, książka ta to po prostu pornus pozujący na coś lepszego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że mam bardzo podobnie? Muszę przyznać, że po filmy sięgam bardzo rzadko. Za to dobrej książce nie odmówię nigdy. Też akurat za fantasy nie przepadam choć są wyjątki.
      Co do Greya ja nie przeczytałam, aczkolwiek nie jestem w stanie znieść tej przewidywalnej treści i powtarzalności.

      Usuń
  34. Dzieci z dworca ZOO nie czytałam, u mnie był Ćpun i Pamiętnik narkomanki. Później przyszedł czas na romanse, które w końcu zostały wyparte przez thrillery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętnik narkomanki też czytałam, jeżeli podoba Ci się jednak tego typu lektura to jednak polecam ,,My dzieci z dworca ZOO" :-) Thrillery też uwielbiam!

      Usuń
  35. Ah uwielbiałam też Dzieci z Bullerbyn! My dzieci z dworca Zoo i Pamietnik Narkomanki. Dorzuciłabym Chłopcy z placu broni, Mały Książe, Oskar i Pani Róża. Książek poza szkołą czytałam mało. Dziś częściej sięgam po te rozwojowe. Chcę to zmienić. Pożyczę od brata jakiś kryminał! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak też lubię to co poleciłaś, zdecydowanie. :-)
      Rozwojowe lubię również, a kryminały polecam, to mój ulubiony gatunek. :-)

      Usuń
  36. przyznaję, że przeczytałam wszystkie części "50 twarzy Greya" w dość krótkim czasie, a całkiem niedawno samego "Greya", co było zdecydowanie za dużo, nawet jak dla mnie, co na co dzień twarda babka jestem. film chciałam obejrzeć, ale po kilku fragmentach obejrzanych w internecie stwierdziłam, że to byłaby strata czasu i pieniędzy i do tej pory nie obejrzałam i obejrzeć nie zamierzam. co do wspomnianych jeszcze w tekście "Igrzysk śmierci", to obejrzałam już wszystkie części i niebawem zamierzam obejrzeć ostatnią, ale za przeczytanie książek jakoś nie mam chęci się zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już o Greyu lepiej nie będę pisać. :P
      Polecam zdecydowanie książki Igrzysk, naprawdę warto!

      Usuń
  37. "Ołówek" Katarzyny Rosickiej- Jaczyńskiej to książką, która mocno się we mnie wbiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę przeczytać skoro wywołała w Tobie tyle emocji! :-)

      Usuń
  38. oj tak takie odgrzewane kawałki jakieś prologi.... jak sie jest fanem to sie ogląda czyta ale już chyba idąc robi sie to z sentymentu....

    OdpowiedzUsuń
  39. ach dzieci z Bulerbyn to było czasy;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze na świecie! :D

      Usuń
    2. oj tak. Ten klimat, te przygody każdy chciał tak mieć:D

      Usuń
  40. Greya przeczytałam jako lekki romansik przy herbatce...W ciąży wtedy byłam, więc trochę mi odbijało:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Cały czas zastanawiam się nad przeczytaniem Greya i nie wiem, czy warto odnawiać przygodę z książkami właśnie z tą książką. W sumie chyba więcej negatywnych opinii słyszę niż pozytywnych, ale lubię sama przekonać się o czymś lub o kimś i nie oceniać po pozorach. Och... muszę się mocno zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej chyba będzie jak przekonasz się na sobie. :-) Mi niestety nie odpowiada, ale może Tobie akurat przypadnie do gustu. :-)

      Usuń
  42. Pamiętnik Narkomanki i Dzieci z Dworca ZOO to dwie pierwsze książki które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i nigdy ich nie zapomnę, podobnie jak większości książek o II wojnie światowej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym obiema rękami!

      Usuń
    2. Zgadzam się absolutnie! Z tematyki wojennej nie mogę zapomnieć ,,Kamieni na szaniec"...

      Usuń
  43. "Ja akurat do typowych nastolatek nie należałam i jednak z reguły sięgałam po ambitniejsze tomy" - ja też, może dlatego między innymi wylądowałam na studiach polonistycznych :) W pracy z książkami mam wprawdzie teraz niewiele wspólnego, ale już z tekstem pisanym wiele. No i wciąż kocham czytać :)
    PS. I baaaaaaaardzo nie lubię książek w stylu Greya...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również absolutnie to kocham. :-)
      Też nie przepadam za taką tematyką. :<

      Usuń
  44. Książki w dzieciństwie to raczej przykry obowiązek. Odwieczny problem czytania lektur które ktoś Ci narzucił w tym przypadku jakiś...gdzieś "minister". Na przyjemność czytania od tak pozostaje mało czasu. Mimo wszystko można wyłowić jakieś perełki choćby "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego. Co do "Greya" nie czytałam i nie żałuję. Myślę, że świat zachwycił nie fakt jakości tej książki ale fakt, że w ogóle powstała. W dobie kina z cyklu różowa landrynka komu potrzebna literatura tego typu. To po prostu eksperyment socjologiczny. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ścieżka dźwiękowa filmu jest niepowtarzalna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest trochę tak, że większość tych szkolnych lektur z góry oceniamy, że są kiepskie i nudne, tylko ze względu na to, że... zmuszeni jesteśmy je czytać. :-) Ta książka, którą wskazałaś jest właśnie na to idealnym przykładem, zgadzam się w stu procentach!

      Usuń
  45. ja lubilam ksiazke o gejszy ale nie pamietam tytulu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie przypomnisz to daj znać! :-)

      Usuń
  46. Jako dzieciak pochłaniałam błyskawicznie baśnie Andersena, później powieści Hanny Ożogowskiej, a następnie przeszłam wielką fascynację twórczością Sapkowskiego.
    "My dzieci z dworca Zoo" trafiła do mnie gdy miałam czternaście lat, przeczytałam ją chyba w jedną noc i pamiętam, że zrobiła na mnie piorunujące wrażenie - jak dla mnie bardzo fascynująca historia, która dała dużo do myślenia (tym bardziej, że w tym wieku często zaczyna się testowanie różnego rodzaju używek, więc jest to dobra przestroga:). Tego było znacznie więcej, ale chyba te książki najbardziej zapadły mi w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baśnie również czytałam oczywiście oraz panią Hannę. :-)
      Zgadzam się absolutnie!

      Usuń
  47. Z każdą książką, którą przeczytałam wiąże się jakaś historia, a ostatnio szczególnie dużo ich pochłaniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym poznała jakąś historię... :-)
      Może mi coś zatem polecisz? :-)

      Usuń
  48. Jesteś chyba pierwszą osobą, która ma takie same zadanie o Greyu jak ja! Większość moich koleżanek się tym ogromnie zachwycała, a ja walę głową w ścianę i pytam - czym tu się zachwycać?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Powiem Ci, że ja też za filmami nie przepadam. A co do książek to każda, którą przeczytałam zostawiła we mnie jakiś ślad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie, wszystkie są dla mnie ważne. :-)

      Usuń
  50. uwielbiam książki i filmy... najbardziej fantasy.. inspirują mnie makijaże i te stroje/kostiumy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za fantasy akurat nie przepadam chociaż nie odmawiam im tego, że robią wrażenie i efekt, to fakt! :-)

      Usuń
  51. Dzieci z Bullerbyn też pochłaniałam kilka razy, ale ja zakochana byłam w Ani z Zielonego wzgórza, wszystkie tomy przeczytałam. :) Później Pollyanna, Tajemniczy ogród i tym podobne książki :) Dzisiaj jak widzę co dzieci czytają, albo raczej, czego nie czytają to jakoś tak smutno się robi... mam nadzieję, że w moich potworkach wszczepię chociaż trochę miłości do czytania.. Póki co nie ma wieczora żeby nie wołały chociaż 3 opowieści o ulubionym panu Kuleczce albo Rozrabiace Tomku Renaty Piątkowskiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to bardzo przykre, że obecnie czyta się coraz rzadziej. Zwłaszcza u dzieci, które sięgają za inne rozrywki. :< Wspaniale zatem, że Twoje dzieci są z książkami blisko zaprzyjaźnione! :-)

      Usuń
  52. chociaż pamiętniki księżniczki i inne amerykańskie książki dla nastolatek też pochłaniałam w jeden wieczór, jak miałam ochotę na coś "lżejszego" pamiętam jak czytałam jakąś serię książek o klonach Amy czy jakoś tak to się nazywało. Później przyszedł czas na poważniejsze książki typu My dzieci, z dworca zoo, My rodzice dzieci z dworca zoo itd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważniejsze lektury preferuje, choć i po te lżejsze zdarza mi się sięgać dla rozluźnienia. :-)

      Usuń
  53. Szczerze powiem, że ani nie czytałam, ani nie oglądałam filmu, ale od początku mnie ta książka/film nie ciekawiły. Jeszcze jak czytałam/słyszałam, że szału nie ma to tym bardziej. I zgodzę się co do muzyki z filmu, że jest fajna i również polecam :) Przesłuchałam kilka kawałków w internecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciekawiły głównie ze względu na szum jaki wywołały. Niestety mnie cała ta obsesja nie dotknęła... ;-)
      Soundtrack jest naprawdę dobry!

      Usuń
    2. Ja mam przeważnie tak, że im bardziej ludzie się czymś podniecają, to później wychodzi, że to jakaś kiszka jest, dlatego mniej mnie wtedy ciekawi :D

      Usuń
  54. Jaka podróż sentymentalna, powiedzmy sobie że dzieciństwo i gimnazjum podobne czytelnicze inspiracje dodałabym jeszcze: Musierowicz z całą serią i Ćpuna, a i Paula Coleho oczywiście ... A potem zachłysnęłam się klasyką, w ziemię wbiła mnie książka "Wichrowe wzgórza" ..uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie właśnie planuję przeczytać klasykę po raz kolejny! Zacznę od ,,Dumy i uprzedzenie" :-)

      Usuń
  55. Jak ja kocham czytać :) Najbardziej chyba pokochałam Ojca Goriot,cudowna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w takim razie sama się przekonać skoro tak polecasz. :-)

      Usuń
  56. A ja ,,Dzieci z Bullerbyn" nie zapamiętałam miło i przyjemnie. Jakoś mi nie podpasowały, być może obraz burzy mi przedstawienie teatralne tego utworu, na którym w podstawówce byliśmy. Teraz wydaje mi się, że może kiedyś do tej książki wrócę. :) Ja obowiązkowo oglądam ekranizację książek, które przeczytałam, bo lubię porównać sobie niektóre sprawy. :)
    Igrzyska Śmierci…hmm, stawiałabym na równi książkę i film…a może bardziej książkę, bo aktor grający Peetę bardzo mnie denerwuje. :D
    Dla mnie najlepszą ekranizacją, mimo pominięcia wielu wątków, pozostaje Harry Potter. Ze względu… Na chyba wszystko, wspomnienia i ukształtowane dzieciństwo, kiedy wszystko było takie magiczne!
    O Gray'u… Nie wiem co powiedzieć. Po premierze/przed premierą słyszałam nazwisko GRAY wszędzie, dosłownie wszędzie. W szkolnej toalecie, w radiu, na korytarzu, przeglądając instagramy znajomych… WRRR. Książki nie przeczytałam i nigdy raczej nie przeczytam, zupełnie nie mój klimat. Szczególnie, że w wakacje? Stwierdziłyśmy z mamą, że obejrzymy film, tylko z ciekawości, by mieć jakąś mniej więcej wiarygodną opinię na ten temat… Yhy… Ledwo dałyśmy radę do końca. Nie wiem, czy da się określić to inaczej niż słowem 'porażka'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Ja uwielbiam tą książkę o tych wesołych rozrabiakach! :-)
      Książka ,,Igrzysk" fenomenalna, ale o dziwo i ekranizacja jest dobra, a ja rzadko to mówię. :-)
      To również nie mój klimat i gdyby nie ten fenomen i fakt, że ten tytuł był na ustach wszystkich pewnie nawet bym jej nie wzięła do ręki. :-)

      Usuń
  57. Jako dziecko za wiele nie czytałam, przyznaje bez bicia. Dopiero potem, po pewnych wydarzeniach, znacznie więcej i zaczęły się u mnie głównie kryminały. Obecnie częściej sięgam po różnego rodzaju poradniki czy książki naukowe. A pierwsza cześć o panie Greyu przeczytałam, był to zmarnowany czas. Pozostałych części nie dałam rady przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że mamy bardzo podobny gust książkowy. :-)

      Usuń
  58. czytając tekst, w niektórych momentach miałam wrażenie jakbyś pisała o mnie;p "My dzieci z dworca ZOO" i "Pamiętnik narkomanki" - sięgnęłam po niedość szybko i zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Co do Greya - przeczytałam, bo było tyle samo osób zachwyconych ile nie. Czytałam, czytałam i mówię "skąd ta podnieta tą książką?!". Do dziś ni rozumiem jej fenomenu i tego,ze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że z kolejną osobą mam podobny gust, cieszy mnie to! :-)

      Usuń
  59. Świetny post kochana, bardzo ciekawy i mądry !!
    O gustach ciężko dyskutować, więc po co zastanawiać się w ogóle dlaczego komuś się spodobał czy też nie sławny jak widać Grey??

    Książki czytam dopiero od "dorosłości" jako młoda dziewczyna przeczytałam tylko kilka, w tym również "Dzieci z Dworca Zoo", "Ten obcy", i Kinga. Zakochałam się w czytaniu dość póżno, ale każda książka jest dla mnie ważna, zostawia ślad w głębi, pokochałam Larssona, Jane Austen a także mnóstwo psychologicznych i nie tylko ksiązek :) ❤

    Udanego weekendu kochana !!
    Buziaki :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! Hmmm wszystko co wymieniłaś również uwielbiam. Larssona i Jane Austen oczywiście również bardzo sobie cenię. :-) Dziękuje i Tobie również udanego!

      Usuń
  60. Jeśli lubisz kryminały polecam Graham'a Masterton'a i Agathę Christie :) A z lektur to chyba najmocniej w głowie utkwiła mi "Zbrodnia i Kara" Dostojewskiego. Dużo akcji, emocję, które targają głównym bohaterem. Sekrety. A no i jeszcze dorzuciłabym od siebie "Krucha jak lód" Jodi Picoult :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co wskazałaś znam doskonale i również uwielbiam! :-) Niemniej dziękuję za polecenie! Pozdrawiam Ciebie cieplutko. :-)

      Usuń
  61. tęsknie za tym jak mi rodzice czytali książki:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, to były piękne czasy. :-)

      Usuń
  62. My już o tej super książce opowiadającej szalone przygody pana Greya nie będziemy pisać xD Nie wiemy ile przeczytałyśmy stron, pewnie w podobnej liczbie co Ty ale na szczęście była to wersja internetowa więc żalu wydania pieniędzy nie było :P Kiedy powiedziałyśmy koleżanka (fanki tej lektury), że była napisana zbyt prostym językiem to prawie się na nas obraziły. Zastanawiałyśmy się czy aby przypadkiem nie natknęłyśmy się na jakieś słabe tłumaczenie czy coś.... nic z tych rzeczy. Dlatego opinie na temat tej książki już teraz zachowujemy głównie dla siebie :P
    A taką naszą ulubioną książką z dzieciństwa jest:
    Angelika "Bąbel i Syfon na tropie", Monika "Nowe przygody Marka Piegusa" (wygrane chyba w pierwszym naszym konkursie w podstawówce). Obie książki były pierwszymi pozycjami przeczytanymi samodzielnie i obie historie się zazębiały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie słabe tłumaczenie, to po prostu książka jest słaba! :D
      Tych akurat nie czytałam, ale jestem pewna, że są świetne. :-)

      Usuń
  63. Pamiętam jak mama czytała mnie i mojej siostrze Dzieci z Bullerbyn na dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiały być piękne wieczory. :-)

      Usuń
  64. Ja chyba za dużo czytałam, nie zawsze w odpowiednim świetle. Odbiło to się na wzroku. Mimo wszystko czytanie bardzo mnie rozwinęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawda, nie sprzyja to może wzrokowi jednak nie ma co z nich rezygnować. :-)
      To prawda, nic tak nie rozwija chyba jak czytanie. :-)

      Usuń
  65. Do ostatniej kategorii dodałabym Igrzyska, bo ja kompletnie sie w tego typu ksiazkach nie czuję ;)
    Mam wakacje, wyłączony mózg przepraszam - Seria Literatura w Spodnicy, przeczytałąm ją chyba tylko dla zabicia czasu

    Poczytaj mi mamo! - Baśnie skandynawskie były bardzo bliskie moim rodzicom, więc co wieczór czytali mi je do snu. A były straszne i przerażające, teraz jak sama sobie je poczytam to mam schizy :D Ale wtedy mi to zupełnie nie przeszkadzało

    Nie zawsze w kolorze landrynkowego różu - tu też mogę powiedzieć o trudnych książkach o narkotykach, umieraniu jak "Oskar i pani Róża" czy "Poczwarka" Terakowskiej

    To teraz popcorn i oglądamy! - Szkoła uczuć, czyli adaptacja Jesiennej miłości - jedyny film, który najpierw obejrzałam, a potem przeczytałam książkę :)

    Ale o co tyle szumu? - Grey oczywiście tu u mnie też zagościł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie seria ,,Poczytaj mi mamo" była bardzo udana! :-)
      Zgadzam się też co do Twoich wyborów odnośnie ,,trudnych" lektur.
      Szkoła uczuć, jak mogłam o tym zapomnieć! Ile razy płakałam na tym filmie... :-)
      Grey widzę, że naprawdę wywołał niemałą burzę w życiu wielu osób... :P

      Usuń
    2. Klaudia ... Baśnie skandynawskie??? Nie znam :) O jakie basnie chodzi ? ;)

      Usuń
  66. "Dzieci z Bullerbyn" to moja ukochana bajka z dzieciństwa. Jak miałam naście lat to przeczytałam kilka tych słodkich młodzieżówek, w której szara myszka zakochiwała się w największym przystojniaku w szkole i przez 3/4 książki myślała, że nie ma u niego szans, bo ten woli szkolną Barbie, aż w końcu w finale myszka wpadała w ramiona przystojniaka. A potem odkryłam kryminały i tamte lektury poszły w odstawkę. Idąc tym tropem, jestem w tej grupie, która Greya nie trawi (choć co się pośmiałam, to moje).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątka odnośnie ,,Dzieci z Bullerbyn"!
      Takie książki typowo amerykańskie młodzieżówki na rozluźnienie to fajny wybór. :-)
      Kryminały jednak absolutnie są moim numerem jeden.

      Usuń
  67. pisz co dzień to Leon będzie widział swe komcie:D

    OdpowiedzUsuń
  68. Wstyd trochę przyznać ale zachwyciłam się sagą Zmierzch w wieku 30 lat. Przeczytałam kilka razy książki i bylam w kinie na wszystkich częściach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego wstyd? Każdy ma swój gust i czyta to co lubi, a ja nigdy nie uważałam, aby ta Saga była koszmarna. Zresztą nawet gdybym ja tak uważała, to byłaby tylko moja subiektywna opinia. :-) Ja też przeczytałam całość.

      Usuń
  69. Trochę jakbym czytała o sobie :) Z wyjątkiem Plotkary i Igrzysk Śmierci, wszystkie, z wymienionych przez Ciebie książek, przerobiłam ;) Co do 50 twarzy Greya to mam bardzo podobne odczucia, choć przeczytałam ją do końca. Książka bardzo nudna i przewidywalna, po kolejne części nie sięgnę na pewno.

    MonyikaFashion >klik<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igrzyska bardzo polecam! Co do plotkary to również polecam, ale... serial. :P

      Usuń
  70. Jedną z takich książek jest Śniadanie z kangurami. Australijskie przygody - Bill Bryson, dzięki niej zaczęłam czytać książki podróżnicze i złapałam bakcyla do podróżowania :) Śmiało mogę powiedzieć, że min ta książka odmieniła moje życie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz takie książki, które wywarły na Ciebie taki wpływ. :-)

      Usuń
  71. Tych ksiazkowych rozrabiaków tez uwielbiałam. Pięknie o tym wszystkim piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. O takich wspaniałościach chyba nie sposób pisać inaczej... :-)

      Usuń
  72. jestem dyslektykiem toteż czytanie książek w dzieciństwie nie sprawiało mi zbytniej radości ale pamiętam pierwszą, którą czytałam w trzeciej klasie SP z wypiekami na twarzy to "Ten obcy", później było lepiej :) taką fajną młodzieżową książkę są "Słoneczniki", pamiętnik szalonej dziewczynki, super książka! a ostatnio dosłownie "połknęłam" najnowszą część "Milenium" jest super, polecam:)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak potem już było lepiej w kwestii czytania, bo faktycznie dysleksja to spory problem :< Brzmi naprawdę ciekawie. Co do ,,Millenium" absolutnie się zgadzam, też niezwykle podoba mi się cała trylogia. :-)

      Usuń
  73. Mnie tak ostatnio wciągnęło "Millenium" - nie mogłam się oderwać. Ale "Dzieci z Bulerbyn" to swojego czasu był i mój hit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie też nie mogłam się od niej oderwać!
      Odnośnie ,,Dzieci z Bullerbyn" mogę powiedzieć jedno - Ta książka jest magiczna... :-)

      Usuń
  74. Dla polskiej rzeczywistości pewnie tak, ale ja od lat świetlnych zbieram przedmioty i winyle związane z KISS.

    OdpowiedzUsuń
  75. Uwielbiam Twój styl pisania! Jeśli chodzi o Igrzyska, niestety nie czytałam książki (zaczęłam tylko czytać drugą część w oryginale), ale filmy uwielbiam - tydzień temu byłam nawet na maratonie, od 22:00 do 8:00 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję kochana!
      Zdecydowanie polecam Ci książkę... :-) Co do maratonu - widziałam na Snapie i bardzo zazdrościłam! :P

      Usuń
  76. Czasami lubię coś poczytać, ale ogólnie nie jestem jakąś książkową maniaczką :D, poza tym brak czasu robi swoje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten brak czasu - jak dobrze byłoby móc trochę go sobie ,,wykupić" :-) Zgadzam się niestety, ale jednak i tak staram się zawsze wygospodarować na czytanie trochę czasu.

      Usuń
  77. ja Greya uwielbiam, być może dlatego że nie jestem molem książkowym i niewiele ich czytam. Słaby język, przewidywalność i żenujące wstawki o wewnętrznej bogini nie przeszkadzają mi zbyt bardzo, bo lubię czytać te książki z racji że są lekkie (zupełnie przeciwieństwo moich do biologicznych książek studenckich :D). Często omijam opisy scen erotycznych (szczególnie w trzeciej części), chodzi mi raczej o zmiany jakie zachodziły w psychice Greya.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale zgadzam się z każdym słowem. To były powody dla których niestety nie byłam w stanie tej książki znieść. :-)

      Usuń
  78. Jakże się cieszę za każdym razem, kiedy Ciebie odwiedzam :) Zresztą potwierdzasz za każdym razem można pisać lekko i mądrze, a nie jak to ma często teraz miejsce w bestsellerach... lekko i wiadomo jak.

    Teraz skupiam się na wydaniach popularno-naukowych niestety, ale na obyczajówki też przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to czytać dlatego serdecznie zawsze zapraszam! :-)
      Dziękuję dziękuję!
      Przyjdzie czas na wszystko! Warto sobie urozmaicać lektury. :-)

      Usuń
  79. ja to malo czytam, a moze i w ogole, jakos ostatnio na nic nie mam czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny problem... Jednak czytać warto! :-)

      Usuń
  80. Nice blog!


    http://kissthestarsblog.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  81. Amazing post dear! You have a wonderful blog:)
    What about folowing each other on Instagram, Bloglovin, Twitter?.. :)

    www.bloglovin.com/blog/3880191

    OdpowiedzUsuń
  82. "Dzieci z Bullerbyn" uwielbiałam, kiedy czytała mi mama. Do dzisiaj pamiętam poszczególne sceny i przedstawienia tych scen w mojej wyobraźni! Takie dla nastolatków to polecałabym też młodzieży "13 powodów". Z późniejszych książek jakie czytałam mocno w pamięci odcisnęły mi się takie pozycje jak "Złodziejka książek" albo "Niezłomny". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiałam kiedy ktoś mi czytał choć jednak to ja sama wolałam się pochylać nad książką.
      Te książki, które wymieniłaś i mi bardzo odcisnęły się w pamięci!

      Usuń
  83. kazdy chyba ma taka literature wspomnien...super post, calkowicie sie rozmazylam...

    OdpowiedzUsuń
  84. Ja w dzieciństwie niestety nie lubiłam czytać i nie czytałam nawet lektur :/ Jedynie właśnie Dzieci z Bullerbyn mi się podobały i nawet teraz chętnie bym poczytała te przygody :) Dobrze, że teraz zmieniło się moje podejście do czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  85. Oj ile to ja razy czytałam Dzieci z Bullerbyn - tysiące. Kocham Millenium i lubię Greya - tak tak. Ogólnie to w latach wcześniejszych lubiłam horrory, potem romanse teraz sensacje i kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  86. Oj wspomnienia wracają, Dzieci z Bullerbyn to również była moja ulubiona książka z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  87. Wspaniały wpis. Powroty do dzieciństwa, wspomnień są czymś pięknym.

    OdpowiedzUsuń
  88. Książka która szczególnie utkwiła mi w pamięci to SEKRET...

    OdpowiedzUsuń
  89. Ja akurat nie lubiłam Dzieci z Bullerbyn, wolałam Pippi :) Chociaż szczerze powiedziawszy moją ulubioną książką/opowiadaniem z młodych lat było O psie, który jeździł koleją. Smutne, ale takie piękne. No i jeszcze podobały mi się przygody Pollyanny i Plastusiowy pamiętnik :)

    OdpowiedzUsuń
  90. "Dzieci z Bulerbyn" uwielbiałam :D

    OdpowiedzUsuń