Każdy z nas ma swój sztylet.
Możesz uważać się za najmilszą osobę na świecie, twierdzić iż nie skrzywdziłbyś nawet muchy, a broń? Nawet byś nie wziął do ręki, brzydzisz się przemocą! Jednak ją masz. Jest ona bardziej druzgocąca, jej niszcząca siła sprawić mogłaby więcej szkód aniżeli działo bojowe potrafiące w parę sekund utworzyć nagle w ziemi dziurę tak ogromną, że nagle spełnione zostanie Twoje marzenie o posiadaniu basenu na podwórku, bez żadnej walki o uzyskanie pozwolenia na budowę na który mógłbyś zapraszać sąsiadów. Oczywiście za drobną opłatą. Czasem nieświadomie jej używasz, czasem z premedytacją. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że nią władasz lub też chcesz wywołać skutek i tu już zależy od Ciebie czy jedynie niewinnie pogłaskać, czy zranić do krwi.Wiesz czym jest ten sztylet?
To słowo.
,,Tak pięknie zjadłaś obiadek" mawiają mamusie do swoich pociech. Faktycznie! Wyczyściłaś talerz tak, że ten reklamowany płyn do naczyń wypadł by w teście porównawczym tak blado iż jego producenci natychmiast musieliby sprzedać maszyny i zamknąć produkcje. Czujesz dumę, mama jest zadowolona, a Ty jesteś fantastyczną córką. Skoro Cię chwali to chyba tak jest, prawda? Dlatego kolejnego dnia znów starasz się zjeść obiadek do ostatniego okruszka. Ba! Nawet prosisz o dokładkę, a mama nakładając Ci dwa okrągłe ziemniaczki uśmiecha się od ucha do ucha. Zatem i Ty się uśmiechasz. Spełniasz oczekiwania rodziców. Czy Twoje własne? Nie miałaś ochoty na dodatkowy posiłek jednak to nic, najważniejsze jest, że sprawiłeś radość osobie, która jest dla Ciebie największym autorytetem.
Przynosisz same szóstki, ciężko na nie pracujesz, na świadectwie czerwony pasek widoczny z paru kilometrów. Niesiesz do domu świadectwo trzymając je jak najdroższy skarb oplatając ramionami, aby niesforny wiatr nie porwał Ci go z małych rączek. Nie możesz doczekać się pokazania go dziadkom, którzy pogłaszczą Cię po główce i powiedzą: ,,Ale mamy zdolną wnusię!". Następnie zadzwonią do wszystkich sąsiadów ze wsi swojej, wszystkich okolicznych oraz do rodziny z Kanady, z którymi nie mieli kontaktu od paru lat aby zakomunikować im, że od góry do dołu masz same celujące. Oni z kolei pewnie pochwalą się, że ich córka wychodzi za mąż, a synowi urodziło się kolejne dziecko. Taka to już jest wymiana informacji.
Patrzysz i nie dowierzasz. To jest przecież niemożliwe. Tylko 4+? Pani wychowawczyni musiała się pomylić. Z pewnością sprawdzała Twoją pracę przy kolejnym odcinku ulubionego serialu należących do tej kategorii gdzie główni aktorzy nazywają się Frederico i Luz Maria i zagapiła się bądź też wyładowała swoją złość po kłótni z mężem, że wypad z kolegami na jedno piwo skończył się na ilości do której pokazania na palcach nie wystarczy dwóch rąk, a jego powrót slalomem i radosny śpiew piosenki ,,Żono moja serce moje" zbudził nie tylko Ciebie ale również całą kamienicę. Przecież uczyłaś się cały dzień, noc i jeszcze wstałaś o 5 rano aby przyswoić materiał i zapamiętać daty wszystkich bitew, a było ich bez liku. Wracasz do domu i myślisz: ,,Jak ja im to powiem?" Opóźniasz powrót rozważając w głowie scenariusze i tworzysz mowę przekazania ich tych fatalnych wiadomości. Nagle nadchodzi ten moment, przekazujesz wieści i słyszysz: ,,Nie martw się, to nic takiego... jednak następnym razem postaraj się bardziej!" Zapamiętujesz te słowa lepiej niż fragment ulubionej piosenki girlsbandu, którą śpiewasz radośnie pod prysznicem czując się jak młodsza (lepsza hehe...) wersja Britney Spears, chociaż Twoi sąsiedzi mogliby mieć zgoła odmienne zdanie co pewnie nie kryliby uderzając miotłą w sufit i raczej w konkursie piosenki nie zajęłabyś pierwszej lokaty... ale na pewno już chociażby dziesiątą! (szkoda, że na dziesięciu uczestników...). Koniec końców i faktycznie starasz się bardziej. Kolejnym razem uczysz się nie dzień lecz dwa, później uczysz się już tydzień. Efekty są niesamowite - a Ty ze zmęczenia nie kojarzysz już czy to noc czy dzień, ani nie masz pojęcia jaki jest dzień tygodnia i czy przypadkiem nie zmieniła się w międzyczasie pora roku jednak dalej dumna: ,,Daje radę!"
,,Fajnie gdybyś zarobiła sobie pieniążki, przecież i tak masz wakacje i tyle wolnego". Właśnie dziesięć minut temu oderwałeś długopis od kartki stawiając kropkę nad słowem: logika. To był Twój najtrudniejszy egzamin, ostatnie dni wyglądały następująco trasa: łóżko-biurko. W międzyczasie parę wizyt w łazience i kuchni, aby odgrzać kotleta wątpliwej jakości wrzuconego do koszyka ,,na szybko" w supermarkecie, bo nie miałeś czasu na przygotowanie porządnego posiłku. Zdobywasz więc pracę, pracujesz po 12 godzin każdego dnia użerając się z klientami, którzy przychodzą i na wstępie witają Cię radosnym: ,,Co tak drogo?" Uśmiechasz się, szybciutko kasujesz przebierając zmyślnymi paluszkami po klawiszach, otwierasz i podajesz na serwetce niczym przed królewską wysokością jednak na napiwek nie masz co liczyć. Chyba, że pracujesz w nocy w lokalu oferującym napoje wyskokowe, a klient już zamówił ich tyle, że nie kojarzy czy dał Ci dziesięć złotych czy sto. Ciesz się jeżeli usłyszysz ,,dziękuję".
,,Wiesz co, te spodnie są świetne ale mogłoby być trochę dłuższe żeby zakryć Ci te Twoje urocze boczki". Boczki? Gdzie? Kiedy one się pojawiły? Fakt, ostatnio trochę się zaniedbałaś, wpadło trochę nadprogramowych chrupeczek, ale one przecież takie leciutkie i niewinne, jak mogłyby narobić tyle zamieszania. Kupujesz karnet na siłownie, do której chodzą Twoje psiapsiółki. Zaczynasz uczęszczać z nimi na zajęcia, a po nich lecicie na kebaba. Kto to wymyślił aby pod klubem fitness otwierać budkę z fast foodem? Nie rozumiesz ale zdobyłaś tam już tyle naklejek za każde spożyte danie, że kolejne dostajesz gratis. Coś jest chyba nie tak więc zrolowaną bułę z warzywami, zamieniasz na same warzywa. I koniecznie bez sosu! Koleżanki biorą zestaw z frytkami, mięsem i surówkami, a Ty zestaw ale prosisz bez frytek i mięsa. Boczki Ci już nie straszne tylko, że... wcale ich nie było.
Słowo, słowo, słowo. Każdą zmianę wywracającą Twoje życie niczym w kalejdoskopie spowodował ten mały niewinny stwór. Zlepek głosek, który odpowiednio dokonany - ma tę moc.
Zdając sobie jednak sprawę z jego siły sprawczej możemy wykorzystać je wedle własnego uznania, a także w odpowiedni sposób odbierać je i sobie z nim radzić. Bo trzeba sobie z nim radzić. Nie będę Was oszukiwać - przez całe życie usłyszycie wiele, a znajdą się i takie, których choćby i z mikroskopem najnowszej generacji nie doszukacie w słowniku poprawnej polszczyzny, a kojarzą się raczej z tym co możesz usłyszeć w trakcie kłótni o piłkę nastoletnich chłopaków pod blokiem. Trzeba jednak je przyjąć z pokorą inaczej osoba je wypowiadająca przeżujeWas niczym ulubioną drożdżówkę na śniadanie i wypluje.
Nie musimy być wyłącznie bierni, my też możemy działać. Zamiast traktować go jako broń użyć jako tego co może wywołać dobro.
Nie musimy być wyłącznie bierni, my też możemy działać. Zamiast traktować go jako broń użyć jako tego co może wywołać dobro.
Może być bowiem niesamowitym motorem do dalszego działania w życiu naszym jak i powodować radość w życiu ludzi. Ważne by odpowiednio go użyć, świadomie zdawać sobie sprawę z tego co może spowodować. Dawno nie mówiłeś tacie, że go kochasz? ,,To przecież takie dziecinne" myślisz, zresztą przecież on to pewnie wie, prawda? To oczywiste. Powiedz to. Wypowiedzenie ich zajmie Ci całe dwie sekundy, które nie sprawią, że nagle nie zdążysz wylać na siebie morza perfum, przybrać nowej mini spódniczki przypominającej raczej opaskę do włosów i wyglądać jak bóstwo na kolejnej imprezie. Te dwa słowa sprawią, że choćby i chwilę wcześniej dostał burę od szefa, że tabelka w zeznaniu jest o całe dwa milimetry za szeroka to sprawi, że przypomni sobie, co w życiu naprawdę jest ważne, a cieszyć będzie się bardziej niż gdyby ofiarowano mu najnowszy model Mercedesa na którym jeszcze nie wysechł lakier. Mama podała swoje popisowe ciasto niosąc je niczym diadem na atłasowej poduszce przed koronacją jednak smakuje podobnie do otrzymywanej w przedszkolu brei jaką dostawaliście na śniadanie. Powiedz jej, że nawet pani, prowadzącej telewizyjny program o tym jak odmienia restauracje robiąc w nich mały armageddon i konieczność wzięcia dodatkowej dawki leków na serce u ich właścicieli zdarzy się przesolić zupę. Nie musi niczego udowadniać i tak wiele razy wyczarowała coś, za co dostałaby wszystkie gwiazdki Michelin, a goście przywykli już, że muszą przesuwać pasek w spodniach o kolejną dziurkę po każdej uczcie jaką serwuje.
Słowa mogą zdziałać wiele, wykorzystajmy więc ich siłę sprawczą, a dla tych, które nas atakują
stwórzmy odpowiednią tarcze i nie dajmy się im.
Nie dajmy się krzywdzącym osądom innych, a miejmy w głowie własne i trwajmy w nich choćby każdy na Twej drodze próbował wbić Ci do głowy siłą młota pneumatycznego iż jest inaczej.
Ciekawa jestem czy Wy kiedyś usłyszeliście takie słowa, które
sprawiły Wam niezwykłą radość, dających Wam moc do działania
jak i takie, które
zraniły, spowodowały powątpiewanie we własne możliwości czy wręcz
miały znaczący wpływ na Wasze wybory i życie?
zraniły, spowodowały powątpiewanie we własne możliwości czy wręcz
miały znaczący wpływ na Wasze wybory i życie?
Przepraszam za przerwę na blogu ostatnimi czasy spowodowaną wielością egzaminów - sesja.
Jednak zaczynam zasłużone wakacje i wracam tu ze zdwojoną siła.
Głowę mam już wolną i wypełnioną tysiącem pomysłów...
Oczekujcie zatem wielu nowych postów, obiecuję, że będzie się działo! :-)










