Wpatrujesz się w niego licząc, że wzrok Twój zadziała skuteczniej niż promienie rentgena i odkryjesz jego tajemnicze wnętrze. Tak bardzo jesteś ciekaw co kryje w środku... Opakowanie kusi z każdej strony, połyskuje, niemal świeci, aby tylko tym zachęcić Cię do bliższego poznania. Wyciągasz rękę, dotykasz końcem małego palca i momentalnie cofasz choć to przecież nie gorący czajnik i nie powinien parzyć. A jednak to robi! To jednak nie temperatura Cię parzy, a wyrzuty sumienia. Rumiane i błyszczące jabłko w ogrodzie Adama i Ewy to przy nim pikuś, to jest dopiero wyzwanie silnej woli. Nerwowo rozglądasz się na boki czy nikt nie patrzy, a kiedy uświadamiasz, że w pobliżu nie ma nikogo kto przyłapałby Cię na gorącym uczynku dokonujesz swojej zaplanowanej z każdym detalem zbrodni. Jednym gestem pochwycasz go w dłonie i biegniesz przed siebie, jak złodziej z workiem pieniędzy uciekający przed policyjnymi radiowozami. Ty jednak masz o wiele większy skarb i wyrok za to przewinienie też o wiele boleśniejszy. Zamiast jednak dziesięciu lat w zawieszeniu otrzymujesz karę.... dziesięciu dodatkowych gram w biodrach. Tak tak, to on, cukierek Twoja największa pokusa i źródło wszelkiego zła. To on właśnie powoduje, że wyzwanie ,,30 dni bez słodyczy" kończy się szybciej niż zdążysz kliknąć w ,,dołącz do wydarzenia" o tej nazwie na Facebooku. Myślisz, że masz silną wolę jednak jedno spojrzenie i słyszysz niemalże jego błagalne szeptanie ,,weź mnie" i nie masz serca mu odmówić. To nie Twoja wina zatem, po prostu szkoda Ci biedaka, aby tak sam leżał na zimnym talerzyku...
Potrafisz odmówić sobie takiego małego (haha, dobre sobie!) grzeszku? W takim razie serdecznie gratuluję - powinieneś zdobyć puchar, medal i naklejkę ,,dzielny pacjent" w nagrodę. Jednak poza faktem, że zmieścisz się w bikini, które kupiłaś na zimowej wyprzedaży, które na Ciebie nie pasuje wszak o dwa rozmiary za małe, ale kupiłaś z myślą, że do wakacji zdążysz TY dopasować się do NIEGO okazuje się, że możesz uzyskać znacznie więcej. Okazuje się bowiem, że masz większe predyspozycje, aby osiągnąć sukces.
Jednym szczebelkiem na diabelsko stromej drabinie sukcesów jest bowiem...
samokontrola.
Bijące po oczach czerwienią znaki z wymalowanym na biało czteroliterowym słowem na literę S... nie, nie mówię tu o znaku STOP, a SALE. Widząc je przed oczami jak tu opanować emocje i nie kupić czarnego rozpinanego sweterka. Masz już co prawda podobnych osiemnaście, ale ten ma KWADRATOWE guziki, takich jeszcze nie masz! Wow.
Pikanie karty kredytowej zwiastujące, że transakcja została zaakceptowana i zostałaś dumną właścicielką Twojej zdobyczy sprawia, że w mózgu dzieją się procesy, które wywołują konkretne emocje. Tutaj nie oszukujmy się - natychmiastowe poczucie satysfakcji. To mózg jest odpowiedzialny za nasze reakcje - skaleczyłeś się? Płaczesz (i rzucasz słowem na k...) . Słyszysz głośne łubudu i chociaż to tylko mały kociak, oczekujesz mężczyzny z siekierą i uciekasz przed siebie. Główki nasze sprawne mają jednak jeszcze drugi system, będący ratunkiem i wybawieniem dla widma pustki ziejącej z portfela. Chłodny, ten zaś odpowiada za tą stronę, która wywołuje u nas racjonalne i mądre decyzje, nie podyktowane emocjami. Choć z tym to jednak i tak bywa różnie...
Chcesz zatem wiedzieć jak nie kupić tej wypasionej 300gramowej białej czekolady z orzeszkami, płynnym karmelem i różową cukrową posypką za jedyne 3,99? Jak wiesz to mi powiedz!
Metoda na odmawianie i zachowanie silnej woli jest jednak bardzo prosta - wycisz emocje,
Zamiast podejścia na gorąco, zdystansuj się i pomyśl o ewentualnych wadach. Wszystkie negatywne skutki skutecznie odwiodą Cię od złamania postanowienia.
Z drugiej strony, niektóre nasze cele i związane z nimi wyrzeczenia z reguły wydają się nam tak trudne, aby nie powiedzieć niewykonalne... że z miejsca rezygnujemy czasami nawet nie zaczynając. Przecież tego streszczenia nie da się zrobić w godzinę! (Pewnie by się udało, bo szef dał Ci to do zrobienia trzy dni temu, ale przecież Ty zawsze ,,zdążysz"). Dlatego... uatrakcyjnij je! Kupiłaś uroczą skarbonkę z różową, pulchniutką świnką na kluczyk. Ten oddałaś przyjaciółce, zaklinając, prosząc i błagając, że choćbyś czołgała się przed nią całą drogę na uczelnie, a która jest na drugim końcu miasta, choćbyś ofiarowywała w prezencie te szpilki, których ta skrycie Ci zazdrości i próbuje wykraść kiedy szykując się na imprezę bierzesz prysznic... pod żadnym pozorem Ci go nie dawała. W efekcie... nie wrzuciłeś tam ani grosika. Zatem wizualizuj sobie nagrodę! Zobacz oczyma wyobraźni swoją nową, wartą najnowszego modelu Mercedesa z salonu sukienkę, która wywoła u koleżanek wzdychanie zazdrości, a u kolegów... zachwytu. Teraz jestem pewna, że każde sto złotych podarowane od dziadka ,,na drożdżówkę w sklepiku" powędruje właśnie do niej.
Często jednak nie możemy udawać bezradnych, zagubionych owieczek jak dziecko, które robi najsłodsze, maślane oczy, łapie za fartuszek i broni się słowami: ,,ale mamusiu moja kochana ja wcale nie pomyślałem, że kopiąc piłką w ścianę sąsiada mogę zbić mu okno". Ulegamy bowiem pokusom... z premedytacją. W myśl: ,,kto bogatemu zabroni". Wiemy, że nie powinniśmy. Wiemy co robić, aby aureola nadal wisiała nad naszymi głowami, a jednak z chytrym uśmiechem zacieramy rączki i robimy z niej ringo wypuszczając przed siebie niczym w tej popularnej zabawie.
Wiedzieć jest rzeczą ważną. Ważniejszą jednak... czego tak naprawdę chcesz? Pozostać w postanowieniu czy ulec? :>
O Twych błękitnych niczym ocean oczach w których toną wszyscy koledzy na uczelni przez co we wrześniu nie stoją za ladą mówiąc ,,proszę o drinka Cosmopolitan" ale stoją za biurkiem pana dziekana błagając: ,,proszę o trzy". możesz powiedzieć, że odziedziczyłaś po mamie. Samoontrola i silna wola natomiast nie jest wrodzona - może być tylko wynikiem Twojej pracy.
A u Was? :-)
Macie silną wolę i potraficie wytrwać w postanowieniu?
Podzielcie się sposobami na to jak nie dać się skusić na drobne odstępstwa...!
Zwłaszcza w sklepie ze słodyczami... ;-)










