Wskazówki na tarczy zegara pokazują, że już od paru godzin zamiast przesiadywać na twardym i niewygodnym krześle powinnaś spędzać w cieplutkim łóżku. Jeszcze tylko dokończysz projekt i kładziesz się spać myślisz naiwnie. Za parę godzin powinien być gotowy i złożony na biurku znienawidzonego profesora od prawa finansowego, niestety robisz go jak zwykle na ostatnią chwilę bo przecież wcześniej nie było czasu i miałaś tysiąc innych rzeczy do zrobienia. Trudno, nocka będzie nieprzespana. Wreszcie kończysz nad ranem, projekt upychasz byle jak do torby i pędzisz na tramwaj. Wbiegasz do gabinetu profesora spóźniona - pięć minut po czasie jednak spokojnie: przecież mamy akademicki kwadrans! Po zajęciach na uczelni, lecisz do biblioteki, bo książki do Twojej pracy dyplomowej nad którą harujesz dniami i nocami są już po terminie, potem dodatkowy kurs języka francuskiego wszak to drugi międzynarodowy język i jego znajomość z pewnością się przyda. Po nim jeszcze godzinka na siłowni, bo przecież nie tylko o mózg ale i ciało trzeba zadbać! W międzyczasie odwiedzasz kiosk gdzie kupujesz bułkę z kiepskiej jakości szynką i niewiadomego pochodzenia sosami opakowaną w foliową jednorazówkę i pochłaniasz ją w dwóch gryzach oczywiście w biegu bo przecież nie masz czasu usiąść i zjeść ją spokojnie. Musi jednak wystarczyć bo co tu dopiero mówić o zrobieniu dwudaniowego obiadu! Wreszcie wracasz do domu, a tam sterta ubrań do ułożenia bo postanowiłaś zorganizować sobie mały kąt na wypasioną garderobę jaką widziałaś u tej amerykańskiej modelki, półka z książkami do przeczytania na jutrzejsze zajęcia ugina się pod ich ciężarem ale przecież je przeczytasz bo chcesz znów dostać co najmniej cztery i pół. Na poczcie głosowej trzy wiadomości wszystkie o podobnej treści: ,,Całe wieki się nie widzieliśmy, kochana żyjesz? Kiedy wreszcie się spotkamy?".
Odpisujesz szybki sms: ,,Przepraszam ale
nie mam czasu."
Tłumaczysz sobie, że takie są już te dzisiejsze czasy, wszystko musi być tu i teraz, każdy gdzieś pędzi w szalonym tempie, to przecież norma w XXI wieku. Jednak czy aby na pewno? Skąd bierze się ten cały pośpiech? Czy rzeczywiście mamy tyle na głowie, że nie starcza nam czasu na nic poza obowiązkami czy też może jest to pewnego rodzaju niestrudzone dążenie do osiągnięcia doskonałości, pewnego pragnienia zapewnienia sobie lepszego jutra? Z drugiej strony może to jedynie próba ucieczki od problemów czy od niechcianych myśli zaprzątających głowę? Trzeba na chwile zatrzymać się i zastanowić, a co najważniejsze odpowiedzieć na pytanie: czy naprawdę wszystko to co w naszym myśleniu musimy zrobić jest rzeczywiście konieczne. Nie zdajemy sobie bowiem czasem sprawy, że chcąc udowodnić coś komuś i przede wszystkim sobie często bierzemy na siebie więcej niż jesteśmy w stanie znieść. Pracujemy ciężko bez wytchnienia bo chcemy w tym świecie coś osiągnąć. Często mamy wręcz wyrzuty sumienia, że siedzimy bezczynnie kiedy w tym czasie można by tyle zrobić zapominając, że jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami i do życia potrzeba nam jest też odpoczynek i chwila relaksu.
Zatrzymaj się i weź głęboki oddech
Świat się nie zawali jeżeli nie zrobisz wszystkiego natychmiast. Daj sobie czas na mały reset. Piszę to choć przyznać Wam się muszę, że ja sama kiedy sobie coś zaplanuję to nie ma zmiłuj. Do celu dążę po trupach i nie pozwalam sobie na porażki czy chwile słabości. Przekonałam się jednak na sobie, że odbija się to nie tylko na moim zdrowiu czy samopoczuciu ale też na moich relacjach z innymi. Ważnym jest zrealizowanie własnych pragnień i założonych celów ale nie kosztem własnego zdrowia i utracenia kontaktu z rzeczywistością i bliskimi.
Sposoby na niezatracenie się
w chaosie zadań do wykonania
1. Znajdź czas dla siebie
Pierwsza, podstawowa i najważniejsza zasada. Walczysz o siebie i swoje marzenia ale również się o siebie troszcz i dbaj. Niewyspanie i stres wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Zamiast być pełni energii i cieszyć się każdym dniem stajemy się więźniami własnego życia bez dostrzegania tego co naprawdę wartościowe. Dlatego moja rada jest bardzo prosta. Nie potrafisz odłożyć pracy na cały weekend i poleniuchować? Dobrze, w takim razie wygospodaruj zatem godzinę każdego dnia i poświęć ją na to co lubisz robić najbardziej i co Cię odstresowuje. Poleż, poczytaj książkę, skorzystaj z pięknej pogody. Odpoczynek nie musi wiązać się przecież z siedzeniem przed telewizorem. Można wykorzystać ten czas aktywnie, rower, rolki czy udać się na najzwyklejszy spacer. Zrób to co sprawia Ci przyjemność i pozwoli zapomnieć na chwilę o całym świecie. Zrób z tego mały, codzienny rytuał, który będzie Twoją chwilą tylko dla Ciebie kiedy nie ma Cię dla całego świata.
2. Planuj swoje działania
Rada dla tych opornych, którzy nijak nie chcą odpocząć, a gubią się już w natłoku zajęć. Grunt to porządna organizacja. Wszystkiego nie musisz przecież zrobić na już. Najważniejsze rzeczy załatw od razu kiedy masz najwięcej energii, na koniec pozostaw sobie mniejsze zadania, które nie będą wymagać od Ciebie tak ogromnego zaangażowania. Najgorsze co może być bowiem to oczekiwanie na nieuchronnie zbliżający się moment zrobienia tych najbardziej znienawidzonych rzeczy. Jeżeli zrobisz je na początku szast, prast będzie po krzyku i wtedy zdasz sobie sprawę, że została część przyjemniejsza i teraz już pójdzie z górki. Gotowy plan pozwoli na lepsze załatwienie wszelkich spraw bez stresu, że nie zdążysz lub o czymś zapomnisz, da poczucie kontroli i spokojniejszą głowę.
3. Nagradzaj się
Pisałam już o tym, że nie ma lepszego bodźca motywującego nas do działania niż drobna nagroda za zrealizowane założonych przez nas zadań. Mamy wtedy chęci do dalszej pracy i dodatkową satysfakcje z osiągnięcia sukcesu. Nagradzaj się zatem za wysiłek, który wykonałeś bo na to zasługujesz.
4. Zadbaj o przestrzeń wokół siebie
Każdy z nas po ciężkim dniu lubi wracać do własnego domu gdzie możemy wreszcie odpocząć i doświadczamy wreszcie tej wyczekiwanej ciszy i spokoju. Pokój często stanowi nasz azyl chroniący nas przed światem zewnętrznym zadbajmy więc o to aby ta przestrzeń była uporządkowana by móc się w niej zrelaksować. Ważne aby znalazły się tam pewne elementy budzące miłe skojarzenia, znajdź swój mały kąt tylko dla siebie, w którym najlepiej się czujesz.
Często sama chodzę spać kiedy pierwsze promienie słońca wpadają przez okno do mojego pokoju z powodu wszelkich zajęć, które na siebie wzięłam. Jeszcze częściej jestem zmęczona i mam ochotę rzucić to wszystko w... (no wiadomo gdzie), spakować najważniejsze rzeczy (czyli jakieś pół szafy) i uciec na małe (zaledwie półroczne) wakacje, najlepiej w miejsce gdzie temperatura nie spada poniżej dwudziestu pięciu stopni (albo i trzydziestu, co sobie będziemy żałować). Tam gdzie jedynym zajęciem jest grzebanie stopami w gorącym piasku i sprawdzanie odcienia opalenizny (z kolorowym napojem w ręku podanemu najlepiej przez przystojnego barmana).
Jeżeli tylko jednak znajduję czas dla siebie i małe przyjemności nie tracę zapału i osiągam zdecydowanie lepsze efekty. Równowaga musi zostać zachowana, nie możemy zapominać, że zdobycie wierzchołka góry będzie niczym jeżeli znajdziemy się na niej bez nikogo innego obok i będziemy cieniami nas samych.
Też doświadczacie nieustannego życia w biegu?
Jakie są Wasze sposoby na poradzenie sobie
z natłokiem zajęć i złapanie oddechu? :-)










